Rok 2011: Nadmierna płynność versus problemy finansowe państw

Sebastian Buczek, Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.
opublikowano: 2011-01-04 13:33

Wczorajsza sesja na warszawskiej GPW przyniosła wzrost cen akcji. To miły akcent na początek roku i zachęta dla inwestorów. Jaki jednak będzie cały rok 2011? Czy rynkom finansowym uda się kontynuować dobrą passę, rozpoczętą w I kwartale 2009 r.?

Pomimo faktu, że wzrosty cen akcji trwają już blisko 2 lata, poziom wycen spółek jest ciągle racjonalny. Najprostsze wskaźniki rynkowe, jak C/Z, nie są jeszcze wyśrubowane. Akcje są zatem dość atrakcyjne z fundamentalnego punktu widzenia.

Dobrej koniunkturze na rynkach powinny sprzyjać ekstremalnie niskie stopy procentowe, które są utrzymywane przez banki centralne przez rekordowo długi czas. To one w dużej mierze są źródłem wysokiej (być może już nadmiernej) płynności. Efektem ubocznym jest hossa na rynku surowców, które postrzegane są obecnie przez wielu inwestorów jako klasa aktywów dobra na każdy scenariusz dalszego rozwoju wydarzeń. Być może jesteśmy nawet świadkami tworzenia się spekulacyjnej bańki surowcowej, ale na ostateczną diagnozę trzeba poczekać jeszcze kilka miesięcy. Jeśli taka sytuacja będzie mieć miejsce, to bezczynność rządów oraz regulatorów rynków jest zdumiewająca i przyjdzie nam wszystkim za nią drogo zapłacić.

Rynkom wschodzącym i rozwijającym, do których zaliczana jest Polska, może sprzyjać strategiczna zmiana struktury portfeli globalnych inwestorów. Środki, które wcześniej inwestowane były na rynkach rozwiniętych, takich jak rynek amerykański, zachodnioeuropejski czy japoński, szukają uiścia tam, gdzie można uzyskiwać wyższe stopy zwrotu. Również na naszym rynku wewnętrznym możemy obserwować zmianę struktury oszczędności gospodarstw domowych i przesuwanie środków z lokat bankowych w kierunku funduszy inwestycyjnych lokujących przynajmniej część aktywów w akcje (lub surowce). Warunek jest jeden – dobra passa warszawskiej GPW musi się utrzymywać.

Za najpoważniejszy czynnik ryzyka w 2011 r. należy uznać problemy finansowe niektórych państw strefy euro. Utrzymywanie przez rządzących wysokich deficytów budżetowych doprowadził kilka krajów do bardzo wysokiego zadłużenia i w konsekwencji na skraj bankructwa. Nie można wykluczyć takiego scenariusza, w którym Grecja, Irlandia czy Portugalia będą zmuszone do restrukturyzacji swojego zadłużenia skarbowego, a to z kolei zapewniłoby nam sporo emocjonujących chwil w nowym roku.

Reasumując, wygląda na to, że dwiema najpotężniejszymi siłami, które będą wpływać na zachowania rynków finansowych w roku 2011 będą nadmierna płynność (pokłosie rekordowo niskich stóp procentowych) oraz problemy finansowe niektórych państw. Jest również prawdopodobne, że zmienność cen akcji będzie znacząco wyższa niż w roku ubiegłym.