Pierwszy w 2013 r. przetarg, zorganizowany wczoraj przez Ministerstwo Finansów, zakończył się rozczarowaniem. Zainteresowanie inwestorów polskimi obligacjami było spore, ale daleko mu było do szaleństwa, jakie panowało na rynku w ostatnich miesiącach. Resort finansów wystawił na sprzedaż obligacje długoterminowe — głównie dziesięcioletnie — za 5 mld zł (formalnie był to przedział 3-5 mld zł), a inwestorzy zgłosili chęć zakupu papierów za 4,9 mld zł.

W ostatnich miesiącach właściwie nie zdarzało się, by popyt był niższy niż górna granica oferty (czasem przewyższał on podaż nawet kilkakrotnie). Ostatecznie ministerstwo sprzedało obligacje za 3,7 mld zł.
— Rynki finansowe liczyły na lepszy przebieg przetargu. Popyt prawie 5 mld zł przy długoterminowych obligacjach to i tak niezłyrezultat, ale ostatnie miesiące przyzwyczaiły nas do znacznie lepszych wyników — mówi Arkadiusz Urbański, analityk Banku Pekao.
Spada też wycena polskich obligacji na rynku wtórnym. Rentowności „dziesięciolatek” w środę i czwartek poszły w górę z 3,74 do 3,92 proc. W dwa dni nasze papiery straciły to, co zarobiły przez prawie miesiąc.
— Spadek zainteresowania polskimi papierami nie wynika z czynników krajowych, to raczej skutek sytuacji na świecie. Amerykański Kongres porozumiał się w sprawie klifu fiskalnego, przez co na rynkach powiało optymizmem. Część inwestorów wycofała się więc z niemieckich, bezpiecznych obligacji, a więc także z polskich, które są dość silnie skorelowane z niemieckimi — twierdzi Arkadiusz Urbański.
Według analityków, w dłuższej perspektywie polskie obligacje tak czy inaczej czeka przecena.
— Obserwowany rajd na polskich obligacjach nie może trwać w nieskończoność. W 2013 r. zobaczymy dość wyraźną korektę — twierdzi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.
Według Banku Pekao, na koniec 2013 r. rentowność polskich „dziesięciolatek” wyniesie 4,5 proc.
— To już nie będzie gra do jednej bramki, jak w 2012 r. Tym razem na rynku będą i lepsze, i gorsze okresy. Ostatecznie obligacje raczej jednak nieco stracą na wartości — mówi Arkadiusz Urbański.