Po trzech latach prezesowania kolejowej spółce Trakcja PRKiI, Roman Przybył złożył rezygnację. Firmą tymczasowo pokieruje Jarosław Tomaszewski, dotychczasowy wiceprezes ds. finansowych. Jednocześnie Marita Szustak wycofała złożoną niedawno rezygnację i weźmie pod skrzydła w zarządzie rynek kolejowy, czyli trzon działalności spółki.
— Przyszedłem do spółki po to, by zintegrować część polską i litewską. Potem pojawiły się problemy upadłości Poldimu z naszej grupy i Przedsiębiorstwa Napraw Infrastruktury, które było naszym konsorcjantem. To mamy za sobą. W ostatnich tygodniach udało się nam też zakończyć spory z PKP Polskimi Liniami Kolejowymi (PKP PLK). Zostawiam spółkę z dużym portfelem zamówień, silną i odmłodzoną kadrą oraz w dobrej kondycji finansowej. Moje zadanie jest wykonane — mówi odchodzący prezes.
Jeszcze pół roku temu prezes handryczył się z rynkiem, próbując przekonać o dużej wartości spółki, kiedy analitycy domów maklerskich BZ WBK, Erste i BPS zalecali sprzedaż akcji. Udało się. Ostatnie rekomendacje mówią „kupuj”, a kurs ma wektor w górę.
— Prezes przeprowadził restrukturyzację finansową, oddłużył spółkę i doprowadził do poprawy działalności operacyjnej. Wydaje się, że wszystkie ważniejsze problemy, które ciążyły nad spółką, zostały rozwiązane — mówi Adrian Kyrcz, analityk BZ WBK.
Szczególną dumą napełnia Romana Przybyła zakończenie sporów z PKP PLK, które ciągnęły się od 2013 r. Dotyczyły przede wszystkim LCS Działdowo i Jaworzno. Dodatkowo wynegocjował też wydłużenie terminów wykonania na kilku innych kontraktach. Spółka uniknęła wieloletnich sporów oraz obniżyła ryzyka. To ważne, bo wykonuje 15-20 proc. wszystkich kolejowych zleceń, jest więc jednym z najsilniejszych i najważniejszych partnerów PKP
PLK. Inna firma z tego rynku, hiszpańska FCC Construcción, została przez zarządcę kolejowej infrastruktury z modernizacji fragmentu linii E59 na odcinku Poznań — Czempiń.
— Trzeba pamiętać, że o ile drogowa dyrekcja już w 2012 r. sygnalizowała, że kończą się jej zarezerwowane fundusze unijne, to projekty PKP PLK są mniej zaawansowane i grozi im utrata dofinansowania. Inny styl rozwiązywania problemów wynika też z formy prawnej zlecających: pierwszy jest agenda rządową, a drugi spółką prawa handlowego — mówi Michał Beim z Instytutu Sobieskiego.
Jak zakończył się dla Trakcji 2014 r.? Prezes odsyła do analityków.Dodaje, że zatwierdzony przez radę nadzorczą Trakcji plan finansowy zakłada w 2015 r. wyniki nieco wyższe od zeszłorocznych, które będą rekordowe. — W tej chwili jedynym wyzwaniem dla firmy jest portfel zamówień na 2016 r. Zysk netto za 2014 i 2015 r. szacuję na nieco ponad 50 mln zł w każdym roku, ale już w 2016 r. będzie to połowa tej kwoty. Ponieważ przygotowanie kontraktów kolejowych trwa dość długo, to trudno będzie portfel zamówień dopełnić. To jednak nie wina zarządu, ale harmonogramu ogłaszania i rozstrzygania przetargów kolejowych — mówi Michał Stalmach z DM BOŚ Banku. © Ⓟ