Romet ściga się na nowości

opublikowano: 23-06-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

W tym roku ponad 30 proc., a w kolejnych latach po 20 proc. – tak mają rosnąć przychody Rometu, jednej z największych polskich firm rowerowych.

W zeszłym roku sprzedaż grupy Romet - jednego z dwóch największych producentów rowerów w kraju - wzrosła o jedną czwartą, z prawie 360 mln zł, do około 450 mln zł. Grzegorz Grzyb, wiceprezes firmy, wyjaśnia, że było to w dużej mierze związane ze świetną koniunkturą na rowery. W związku z tym Romet zwiększył moce wytwórcze, uruchamiając produkcję nawet na trzy zmiany. Menedżer przyznaje, że nie bez znaczenia dla poziomu przychodów był też wzrost – nawet o 20-30 proc. – średnich cen rowerów.

Jedna trzecia w górę

W tym roku przychody grupy mają się zwiększyć jeszcze bardziej, bo aż o jedną trzecią. Zarząd szacuje, że skonsolidowana sprzedaż skoczy z 450 mln zł do 600 mln zł. W 2021 r. zysk EBIDTA Rometu sięgnął 54 mln zł i w tym roku powinien być na podobnym poziomie (bardziej szczegółowe dane firma będzie mogła podać po zakończeniu sezonu).

Romet na wyjeździe:
Romet na wyjeździe:
W minionym roku zagraniczne przychody Rometu nieznacznie się skurczyły. Dlatego teraz, jak deklaruje wiceprezes Grzegorz Grzyb, firma musi mocniej postawić na eksport.

Największy wpływ na wzrost sprzedaży powinno mieć przejęcie przez firmę 45 sklepów sieci Prorowery.pl. Firma szacuje, że dzięki temu w tym roku zwiększy przychody o ponad 100 mln zł.

Sieć ma się dalej powiększyć.

- Do końca roku planujemy otworzyć kolejnych 30-35 placówek, a potem konsekwentnie zwiększać ich liczbę o około 30 proc. rocznie – mówi Grzegorz Grzyb.

Ile firma wyda na nowe sklepy i w co jeszcze zainwestuje? Tego menedżer nie ujawnia.

Elektryki i gravele

Producenci i eksperci są zgodni, że polski rynek rowerów systematycznie rośnie, a nasi rodacy chętnie kupują coraz droższe modele. Czy jednak wobec rosnącej inflacji ten trend się utrzyma?

- Z całą pewnością wysoka inflacja, a dodatkowo rosnące koszty pracy, surowców i transportu, spowodują, że Polacy częściej niż dotychczas przy wyborze roweru będą się kierować ceną. Jestem jednak przekonany, że w dwóch dominujących grupach asortymentowych - gravelach i rowerach elektrycznych - utrzyma się obserwowany od paru lat trend kupowania coraz droższych modeli – ocenia wiceprezes Rometu.

W jego opinii na popularność tych ostatnich wpływ ma nie tylko wygoda i możliwość pokonania jednorazowo większego dystansu, ale też coraz wyższe ceny paliw. Tendencję do przesiadania się na rowery elektryczne potwierdza też najnowsze badanie Polskiego Stowarzyszenia Rowerowego. Wynika z niego, że prawie 40 proc. Polaków myśli o kupieniu w najbliższej przyszłości e-bike’a.

M.in. na rosnącej sprzedaży dwóch grup rowerów Grzegorz Grzyb opiera przewidywania co do wzrostu przychodów.

20 proc. rok do roku

- Mając na uwadze obecną sytuację rynkową, czyli szalejącą inflacją, spowolnienie gospodarcze i nastroje konsumenckie, przewidujemy, że w kolejnych latach nasze przychody będą rosły rok do roku o 20 proc. – deklaruje wiceprezes Rometu.

Jego zdaniem kolejne motory rozwoju firmy to e-commerce i eksport. W ubiegłym roku jednak zagraniczna sprzedaż nie rosła, a wręcz lekko się skurczyła. W 2020 r. wyniosła 168 mln zł i stanowiła 46,4 proc. przychodów firmy, a rok później odpowiednio: 150 mln zł i niecałe 35 proc.

Romet sprzedaje rowery w około 50 krajach.

– Współpracujemy głównie z państwami europejskimi i regionem Ameryki Środkowej – precyzuje Grzegorz Grzyb.

Firma ma też klientów w Algierii, Indiach, Iraku i Uzbekistanie. Stawia jednak przede wszystkim na państwa bałtyckie – Litwę, Łotwę i Estonię.

- Na tych trzech rynkach sprzedaliśmy w zeszłym roku około12 tys. rowerów, a zamówienia na ten rok przekroczyły już 25 tys. sztuk – informuje wiceprezes grupy.

Nowy rok już za miesiąc

Romet upatruje szansy także w tym, że z bardzo dużym wyprzedzeniem planuje wprowadzenie do sprzedaży modeli przygotowanych na 2023 r. Chce w ten sposób ubiec konkurencję.

- Nowe modele będą dostępne dla dystrybutorów już w sierpniu tego roku. To oznacza, że jeszcze w tym sezonie nasi klienci będą mogli cieszyć się nowościami – mówi Grzegorz Grzyb.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane