Wyniki finansowe paliwowego PKN Orlen, kontrolowanego przez skarb państwa, prezentował zwykle Zbigniew Leszczyński, członek zarządu. W czwartek na konferencji go nie było, a zaraz po niej koncern poinformował o dymisji. Menedżer, kojarzony z Patrykiem Jakim, posłem Solidarnej Polski, odchodzi z zarządu po sześciu latach pracy. Nie wiemy, dlaczego.
„Dziękuję za zaangażowanie i jestem przekonany, że swoje wysokie kompetencje wykorzysta w dalszej karierze zawodowej” – tak w komunikacie prasowym pożegnał go Daniel Obajtek, prezes Orlenu.
Na CO2 można zarabiać
Wyniki Orlenu przedstawili w czwartek Armen Artwich i Janusz Szewczak (ten drugi, odpowiedzialny za finanse, świętował ostatnio premierę niebanalnej książki). Ze względu na rosnące ceny ropy, wyższe marże i wzrost konsumpcji paliw wyniki wypadły rekordowo. Zysk netto wyniósł 10,2 mld zł, a zysk operacyjny EBITDA LIFO (czyli z uwzględnieniem wyceny zapasów) był na poziomie 14,2 mld zł. Największy wkład w ten wynik miały petrochemia, energetyka i rafinerie. Koncern po raz kolejny pochwalił się zdolnością przewidywania, która skłoniła go do zakupu pod koniec 2020 r. uprawnień do emisji dwutlenku węgla na zapas. Uprawnienia od tego czasu w skali globalnej gwałtownie zdrożały, dzięki czemu Orlen wykazuje w sprawozdaniu 3,5 mld zł zysku EBITDA, osiągniętym w 2021 r. na hedgingu CO2.

Przyszłość na różowo
Przyszłość zarząd Orlen widzi w różowych barwach. W skali makro ropa ma drożeć (do 75-80 USD/bbl), podobnie jak marża rafineryjna (do 4-5 USD/bbl). Marża petrochemiczna powinna spaść do 1100-1200 EUR/t w efekcie wzrostu cen ropy i gazu, ale wspierać ją będzie wzrost popytu. Ponadto PKB w krajach, w których działa Orlen, powinno rosnąć – w Polsce o 4,9 proc., Czechach o 3,5 proc., na Litwie o 3,6 proc. i w Niemczech o 3,8 proc. W ślad za wzrostem PKB zwiększać się będzie popyt na paliwa.