
Agresywne stanowisko władz monetarnych wzbudziło niepokój o przyszłą koniunkturę gospodarczą, a w konsekwencji, o popyt na „czarne złoto”.
Pod koniec dnia do głosu doszły jednak spekulacje odnośnie drugiej strony rynku, a mianowicie podaży surowca. Ograniczenie jego dostaw z Libii oraz usankcjonowanie części irańskich producentów petrochemicznych i powiązanych z nimi innych firma z Chin i ZEA, wzbudziło niepokój braki ropy i niewystarczającą jej ilość do pokrycia obecnego zapotrzebowania.
W konsekwencji na zamknięciu sesji na NYMEX, lipcowe kontrakty na amerykańską odmianę ropy WTI drożały o 2,27 USD, zyskując 2 proc. i finiszując na poziomie 117,59 USD za baryłkę. W środę baryła tej ropy potaniała o 3 proc.
