Ceny ropy naftowej wzrosły w czwartek po południu na giełdzie w Londynie o ponad 3 proc.; to reakcja na obawy rynku, że amerykańskie rafinerie nie będą w stanie wyprodukować wystarczających ilości paliw - podają brokerzy.
Baryłka ropy Brent spod dna Morza Północnego w dostawach na maj zdrożała w czwartek po południu na giełdzie paliw IPE w Londynie o 1,74 USD, czyli 3,3 proc., do 53,93 USD.
W tym czasie lekka ropa WTI w handlu elektronicznym na NYMEX w Nowym Jorku zdrożała o 82 centy, czyli 1,5 proc., do 54,81 USD za baryłkę.
Podrożała też benzyna - o 1,8 centa, czyli ponad 1 proc., do rekordowego poziomu 1,6141 USD za galon.
"Mamy wystarczającą ilość ropy, ale nie ma wystarczających mocy przerobowych w rafineriach" - zapewnił tymczasem broker Man Financial w Londynie Rob Laughlin.
W USA coraz bliżej do rozpoczęcia sezonu wyjazdów, a tymczasem zapasy benzyny spadły w minionym tygodniu o 2,9 mln baryłek, bardziej niż oczekiwano. Mimo to rezerwy są i tak o 6,7 proc. wyższe niż średnia z ostatnich 5 lat - podał w środę Departament Energii USA.