Fiasko unijnego szczytu ujawniło głęboki kryzys przywództwa w Unii Europejskiej - ocenił w sobotę w rozmowie z PAP europoseł Dariusz Rosati (SdPl). Według niego, przywódcy wielu państw nie umieli ani przybliżyć swoim obywatelom idei unijnej konstytucji, ani kierować się ogólnoeuropejskim interesem w debacie nad budżetem UE na lata 2007-2013.
"Zarówno w kwestii konstytucji elity polityczne okazały się niezdolne do wyjaśnienia swoim społeczeństwom, na czym polega idea i sens dalszej integracji, (...) jak i w kwestii budżetu okazało się, że liderzy poszczególnych państw są tak politycznie słabi, że bali się podjąć śmiałe decyzje w interesie ogólnoeuropejskim" - uważa Rosati. "To jest głęboko rozczarowujące" - dodał.
Przywódcom zebranym na szczycie w Brukseli nie udało się w piątek przyjąć planu budżetowego dla Unii na lata 2007-2013.
Równie niekonkretnie co w sprawie budżetu zakończyła się czwartkowa dyskusja przywódców o dalszych losach unijnej konstytucji. Z braku pomysłów, jak wyjść z impasu po referendach we Francji i Holandii, postanowiono poświęcić najbliższe 12 miesięcy na "wspólną refleksję" i "szeroką debatę" w państwach członkowskich.
Zdaniem Rosatiego, te sformułowania to "dyplomatyczna wersja powiedzenia sobie, że liderzy europejscy boją się dalszych przegranych referendów". Polityk SdPl przyznał jednak, że Europie potrzebna jest teraz "fundamentalna debata", która pozwoli odnaleźć "sens tego, co się dzieje". Dodał, że brak konstytucji będzie bardzo utrudniał działania UE.
Rosati uważa, że brak porozumienia na szczycie co do unijnego budżetu jest niekorzystny dla Polski. Według niego, przyjęcie budżetu jeszcze w tym roku - w czasie przewodnictwa Wielkiej Brytanii - będzie jednak bardzo trudne. Zwrócił uwagę, że to właśnie stanowisko Wielkiej Brytanii było jednym z głównych powodów fiaska szczytu.
Zdaniem europosła, trzeba przebudować strukturę budżetu UE tak, by była "dostosowana do rzeczywistych celów, które stawia sobie Unia", m.in. do zwiększenia konkurencyjności. "Natomiast w budżecie widzimy, że najważniejsza jest wieprzowina i zboże" - ironizował Rosati.
Według niego, Unia zapłaci za fiasko szczytu ogromną cenę polityczną. "To jest sygnał dla Europejczyków, że oto cała konstrukcja europejska się chwieje, trzeszczy w posadach, że wszyscy się kłócą, że Bruksela jest czymś w rodzaju bazaru, gdzie się jedzie i wyrywa jak najwięcej, nie myśląc o tym, że przecież jest coś takiego, jak wspólne dobro" - powiedział polityk SdPl