PERN i ukraiński Ukrtransnaft chcą wspólnie budować rurociąg Brody-Płock. Same przygotowania do rozpoczęcia prac potrwają jednak dwa lub trzy lata. Pod warunkiem, że projektu nie zniweczy polityka.
Podczas wizyty Premiera Leszka Millera w Zagłębiu Donieckim na Ukrainie Stanisław Jakubowski, prezes PERN Przyjaźń, i Aleksander Todijczuk, szef Ukrtransnaftu, podpisali memorandum o wspólnej budowie rurociągu Brody-Płock. Będzie to odcinek naftociągu Odessa-Brody-Gdańsk.
— Oznacza to rozpoczęcie przygotowań do realizacji tego projektu — twierdzi szef PERN.
Jego zdaniem, w tym i przyszłym roku potrwa przygotowanie dokumentacji, a realizacja ruszy za 2-3 lata.
Według naszych informacji, budowa kosztować ma 350 mln USD.
Równocześnie Ukrtransnaft podpisał list intencyjny z PKN Orlen, dotyczący wykorzystania przesyłanej rurociągiem ropy.
— Zadeklarowaliśmy, że jeżeli rurociąg sięgnie Płocka, to jesteśmy zainteresowani wykorzystywaniem ropy — twierdzi Zbigniew Wróbel, prezes PKN Orlen.
Na razie jednak nie byłoby zbytu na zwiększona produkcję. Wzrost rynku powinien jednak nastąpić za dwa, trzy lata.
— W naszych intencjach nie leży jednak finansowanie ani udział w budowie rurociągu — zastrzega Zbigniew Wróbel.
PKN ma podpisane wieloletnie umowy na dostawy surowca z Rosji.
Rurociąg Odessa-Brody-Gdańsk to część systemu pozwalającego na transport do Europy ropy z Morza Kaspijskiego. Projekt popiera ukraiński rząd, w sprawę zaangażowała się też Komisja Europejska. Odcinek Odessa Brody, do granicy z Polską, już istnieje.
Cieniem na sprawie kładzie się niechęć Rosji, dla której ropa kaspijska jest poważną konkurencją. Choć nazwa tego państwa nie padła podczas oficjalnych wystąpień, w kuluarach przedsiębiorcy nie kryli, że to wielka polityka będzie miała wpływ na powstanie lub nie polskiej części ropociągu.