Rosnący kurs euro cieszy polskich eksporterów

Lesław Kretowicz
06-06-2002, 00:00

Około 80 proc. polskich eksporterów rozlicza się w euro, którego kurs szybko zbliża się do upragnionej przez firmy granicy 3,9 zł. W tym momencie bezzasadne stają się spory o sposoby osłabienia złotego. Przedsiębiorcy chcą teraz realizacji deklaracji rządu o pomocy dla małych i średnich firm.

W związku z umacnianiem się wspólnej europejskiej waluty na rynkach międzynarodowych, euro zyskuje także w Polsce. Eksporterzy, którzy za swój towar dostają wciąż tą samą ilość euro, ostatecznie otrzymują coraz więcej złotych. Co prawda, firmy w ankietach jako wymarzony wskazują kurs 3,9 zł, ale jego obecny poziom jest już zadowalający. Podkreślają, że nie tylko kurs złotego jest ważny. Równie istotna jest pomoc rządu i sytuacja na rynkach zewnętrznych.

— Kurs walutowy ma bardzo małe znaczenie dla naszych możliwości eksportowych. Coraz trudniej konkurować na rynkach krajów rozwiniętych, przegrywamy na poziomie technologii i jakości. Łudzenie się, że słaby złoty pomoże eksporterom, jest nieporozumieniem, to myślenie zbyt schematyczne — uważa Andrzej Majchrzak, dyrektor biura zarządu ZM Sokołów.

Jego zdaniem, teraz kolej na pomoc, obiecywaną przez rząd w programie gospodarczym. Mimo pozytywnej oceny pomysłów gabinetu, przedsiębiorcy nie widzą możliwości realizacji jego zamierzeń.

Według GUS, ponad 70 proc. polskich towarów trafia do krajów UE, dostawy są więc w większości rozliczane w euro. Do tego należy dodać kontrakty podpisywane w krajach naszego regionu oraz byłych republikach ZSRR oraz samej Rosji — także tam dominującą walutą jest euro. Ekonomiści są przekonani, że co najmniej 80 proc. rodzimych firm za towary i usługi wysyłane za granicę otrzymuje euro.

— Analiza trendów na rynku walutowym i historycznych notowań wskazuje, że nie jest wykluczone zrównanie wartości obu walut — tłumaczy Marek Zuber, ekonomista BPH PBK.

Analitycy prognozują, że ceny obu walut zrównają się poniżej poziomu 4 zł.

Wzrost wartości euro i osłabienie dolara ma swoich beneficjentów. Jednak według Mirosława Gronickiego, głównego ekonomisty BIG BG, stracą importerzy. Jego zdaniem deficyt handlowy generują w największym stopniu małe i średnie firmy, sprowadzające głównie towary przetworzone z rynku unijnego i rozliczające się w euro. One stracą.

Stracą także posiadający kredyty w euro. Choć nie należy się spieszyć ze zmianą umów kredytowych.

— Za kilka lat walutą w Polsce będzie euro, więc kredyty długoterminowe będą odnoszone do niej. Natomiast w przypadku pożyczek na krótki okres, przewalutowienie jest mało opłacalne. Koszt takiej operacji to jakieś 2 proc., a trwała zmiana kursu o taki poziom nie jest obecnie pewna — twierdzi Mirosław Gronicki.

Okiem eksperta

Przedsiębiorstwa eksportujące swoje wyroby osłabienie złotego w stosunku do euro z pewnością cieszy. Jednak tak naprawdę to, co hamuje rozwój małych i średnich firm, leży obecnie w gestii rządu i parlamentu. W połowie lat osiemdziesiątych przedsiębiorstwa korzystały z trzech podstawowych ulg podatkowych, które pomagały im w rozwoju. Pierwsza ulga — inwestycyjna — zachęcała firmy do wymiany urządzeń i modernizacji. Istniała także ulga dla eksporterów i ulga antyimportowa. Z tej ostatniej korzystały firmy, które rozpoczynały produkcję towarów do tej pory wyłącznie importowanych.

Nawet jeśli złoty wobec euro jeszcze bardziej się osłabi, a oprocentowanie kredytów inwestycyjnych spadnie, przedsiębiorcy i tak nie będą pewni tej stabilności. Zbyt wiele jest czynników, które leżą poza wpływem osób decyzyjnych w naszym kraju. Natomiast rozwiązania fiskalne, sprzyjające przedsiębiorcom, mogą wpłynąć na stabilniejszy rozwój firm.

Augustyn Klich prezes Augum, eksporter

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rosnący kurs euro cieszy polskich eksporterów