O ile w przypadku papierów denominowanych w juanach w Chinach Kontynentalnych sytuacja wydaje się być relatywnie dobra, łączna wartość niewypłacalności spadła w tym roku o 31 proc. w porównaniu z 2019 r. do 38 mld juanów (5,4 mld USD), o tyle w przypadku długu denominowanego w dolarach robi się coraz trudniejsza. Niewypłacalność dotycząca obligacji dolarowych wzrosła o prawie 150 proc. do 4 mld USD. To więcej niż łączna kwota w całym 2019 r.
Rozbieżność między tempem niewypłacalności obligacji juanowych i dolarowych sygnalizuje, jak trudno jest chińskim firmom taniej pożyczać na rynku globalnym. W kraju boom kredytowy umożliwił tamtejszym firmom pozbawionym środków pieniężnych refinansowanie starego długu, a kredytobiorców otwarcie zachęca się do szukania "tymczasowych spłat długów" od w dużej mierze „posłusznych” lokalnych inwestorów.
Duża płynność krajowa i silne wsparcie ze strony rządu pozwoliły nawet słabszym kredytobiorcom refinansować dotychczasowy dług.
Chińskie organy regulacyjne wysłały wyraźny sygnał, że pożyczkobiorcom należy dać swobodę w dążeniu do restrukturyzacji zadłużenia w trakcie historycznego załamania gospodarczego.
Jednak, jak podkreślają eksperci, sytuacja na krajowym rynku też nie jest aż tak różowa.
Pomimo spadku liczby niewypłacalnych obligacji juanowych w 2020 r. rzeczywistość jest znacznie bardziej zróżnicowana – ocenił Owen Gallimore, szef ds. Strategii kredytowej w Australia & New Zealand Banking Group . Wyjaśnił, że różne kryteria stosowane przy klasyfikowaniu niewykonanych zobowiązań oraz rosnąca popularność tymczasowych zwolnień z długów to czynniki które ukrywają trudności finansowe, przed którymi stoi prywatny sektor w Chinach.
Niewypłacalność na rynku obligacji offshore „zapewnia większą jasność co do poziomu stresu wśród chińskich firm - dodał Gallimore.