Rośnie zadłużenie branży transportowej

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-06-21 20:00

W drogowym transporcie towarów przybywa dłużników, w pasażerskim — długów. Zaległości branży wynoszą już blisko 2,5 mld zł.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • o ile urósł dług branży transportowej
  • którzy przewoźnicy mają największe kłopoty ze ściąganiem przeterminowanych płatności...
  • ...a którzy z regulowaniem swoich zobowiązań
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

30 proc. mikro, małych i średnich firm miało w ostatnich sześciu miesiącach klientów opóźniających płatności przez ponad 60 dni. Kwartał wcześniej odsetek sięgał 33 proc., a przed rokiem 35 proc. — wynika z najnowszej edycji cyklicznego badania Keralla Research dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Sytuacja wydaje się więc poprawiać, w transporcie nawet bardziej niż w pozostałych branżach. Obecnie udział firm przewozowych mających niesolidnie rozliczających się kontrahentów wynosi 28 proc. wobec 36 proc. przed rokiem. Zmianie na lepsze towarzyszy jednak rosnący dług przewoźników. Sektor transportowy w pierwszych miesiącach tego roku znacząco powiększył zaległości wobec kontrahentów i banków, mimo że jeszcze w ubiegłym roku kwota nieopłaconych zobowiązań, faktur i rat spadła o 2,3 proc. r/r. W I kw. 2022 r. dług transportu urósł o 16 proc. (347 mln zł), do 48 mld zł. Wzrosła też liczba niesolidnych płatników — z 33 do 36 tys.

Będzie gorzej

Warto podkreślić, że z uwagi na uwzględnianie co najmniej 30-dniowych opóźnień w spłacie są to dane jeszcze sprzed wybuchu wojny w Ukrainie, która — jak już wiadomo — mocno daje się we znaki firmom przewozowym.

— Po dwóch miesiącach konfliktu 18 proc. przewoźników deklarowało, że odczuwa jego negatywne skutki, a wojna przecież trwa. Pogarsza to kondycję firm transportowych, szczególnie związanych z rynkiem wschodnim, a wszystkim szkodzi utrata kierowców z Ukrainy i galopujący wzrost cen paliw. Do tego doszły kolejne przepisy unijnego Pakietu mobilności, które od lutego zobowiązują m.in. do innego podejścia do wynagrodzeń kierowców — mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Dane z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wskazują, że pierwsze miesiące tego roku to przede wszystkim pogłębienie problemów przedsiębiorstw transportu pasażerskiego — zaległości się podwoiły. Z 347 mln zł nowych nieopłaconych zobowiązań 201 mln zł przybyło właśnie firmom świadczącym usługi przewozu osób, mimo że liczba firm dłużników wzrosła nieznacznie — z 5 do 5,4 tys.

— W rezultacie nastąpił skok średniego długu firm transportu pasażerskiego z 37 do niemal 72 tys. zł. Fatalnie zaczął ten rok także śródlądowy transport pasażerski, który zwiększył zaległości z niecałego 1 mln zł do prawie 46 mln zł. Kłopoty przynajmniej kilku podmiotów są bardzo poważne, bo średnia zaległość liczona jest w milionach złotych [2,9 mln zł — red.]. Najwięcej nowych dłużników, prawie 2,2 tys., przybyło jednak w transporcie drogowym towarów. Na koniec I kw. kłopoty z płatnościami wobec dostawców i firm finansowych miało 25,6 tys. podmiotów. Wartość zaległości przekroczyła 1,72 mld zł i była wyższa o ponad 90 mln zł niż na koniec 2021 r. Zaległości transportu rosną, choć firmy transportowe nie zaczęły jeszcze skarżyć się na większe problemy z odzyskiwaniem należności – mówi Sławomir Grzelczak.

Weź udział w “XIX Forum Polskich Menedżerów Logistyki - Polska Logistyka”, 3-4 października 2022, Warszawa >>

Dwa miesiące po terminie

Opóźnienia w płatnościach to problem, z którym mierzą się wszyscy przewoźnicy, niezależnie od tego, ile osób zatrudniają. W najgorszej sytuacji znajdują się jednak firmy średnie. Kłopoty z terminowym otrzymywaniem płatności ma aż 46 proc. Na początku tego roku poprawy nie odnotowały również mikrodziałalności, gdzie odsetek podmiotów, którym zleceniodawcy opóźniają zapłatę należności o ponad 60 dni, utrzymuje się na poziomie 21 proc. Największej poprawy solidności płatniczej kontrahentów doświadczyły małe firmy, które zatrudniają od 10 do 49 osób. Odsetek podmiotów, którym zdarzało się czekać ponad dwa miesiące za dostarczony towar czy usługę, spadł z 37 do 30 proc.

– Firmy nie są już tak chętne jak kiedyś do sprzedaży z odroczonym terminem płatności, a jeśli jest to konieczne, z większą uwagą przyglądają się zleceniodawcom. Chętniej też sięgają po wsparcie profesjonalistów pomagających odzyskiwać należności. W rezultacie już piąty kwartał w sektorze MŚP utrzymuje się stosunkowo niski jak na nasze warunki — około 30-procentowy — odsetek firm, którym zleceniodawcy nie płacą przez dwa miesiące od wyznaczonego terminu — mówi Sławomir Grzelczak

Sytuacja jest jednak dynamiczna — wojna w Ukrainie, rosnąca inflacja oraz obawy o spowolnienie gospodarcze będą pogarszać kondycję firm, które nie robią nic, by zapobiec opóźnieniom w spływie należności.