Rotch chce wejść do RG z rosyjskim partnerem

Paweł Janas
opublikowano: 2002-02-06 00:00

Rotch Energy chwyta się ostatniej deski ratunku. Brytyjczycy chcą zaprosić do konsorcjum, które ma kupić Rafinerię Gdańską, rosyjskiego partnera — wynika z nieoficjalnych informacji.

Mimo wielu miesięcy negocjacji, firma Rotch Energy nie zdołała przekonać Nafty Polskiej — nadzorującej z ramienia Skarbu Państwa proces prywatyzacji sektora naftowego — że dysponuje środkami finansowymi, umożliwiającymi zakup 75 proc. akcji Rafinerii Gdańskiej i realizację wartego kilkaset milionów dolarów programu inwestycyjnego. Tymczasem od kilku tygodni — zwłaszcza po ociepleniu politycznych kontaktów — coraz bardziej drugą co do wielkości krajową rafinerią interesują się rosyjskie koncerny naftowe.

— W piątek w Nafcie Polskiej odbędzie się spotkanie, w którym obok Rotcha mają uczestniczyć również Rosjanie. Wstępna koncepcja przewiduje, że mogliby oni zostać mniejszościowym udziałowcem u boku brytyjskiej firmy. Jednak w ciągu kilku najbliższych lat proporcje te miałyby ulec odwróceniu — twierdzi osoba zbliżona do procesu prywatyzacji RG.

Wydaje się, że udział Rotcha w tym przedsięwzięciu miałby w pewien sposób zatuszować silne w społeczeństwie polskim obawy przed zaangażowaniem rosyjskich potentatów naftowych w prywatyzację sektora. Na razie nie wiadomo jednak, która z rosyjskich firm miałaby wziąć udział w piątkowym spotkaniu. Najbardziej prawdopodobna wersja zakłada, że będzie to Jukos, który niedawno wyraził zainteresowanie zakupem akcji Rafinerii Gdańskiej. Firma złożyła nawet w tej sprawie oficjalne dokumenty w Ministerstwie Skarbu Państwa. Zdaniem przedstawicieli tej firmy, koncern jest w stanie w całości pokryć zapotrzebowanie RG na ropę, o ile oczywiście udałoby mu się kupić polską rafinerię. Zdaniem ministra skarbu Wiesława Kaczmarka, Rosjanie na obecnym etapie nie są brani pod uwagę w procesie prywatyzacji gdańskiej spółki, jednak nie wykluczył on takiej możliwości. Drugą firmą mógłby być teoretycznie Łukoil. Firma ta jednak nie deklarowała dotąd zainteresowania zakupem akcji polskich rafinerii. Niemniej jednak już od grudnia ubiegłego roku zapowiada dużą ekspansję na polskim rynku. Rosjanie potwierdzili m.in. chęć stworzenia sieci 200 stacji benzynowych, z których część mogłaby zostać odkupiona od Rafinerii Gdańskiej. Firma myśli również o zintensyfikowaniu dostaw ropy naftowej do polskich rafinerii oraz o inwestycjach w przedsiębiorstwa ciężkiej chemii.

Pomijając kwestię realnego lub jedynie rzekomego zagrożenia, jakie może nieść wejście kapitałowe Rosjan do polskiego sektora naftowego, ich ewentualny udział nadal mógłby oznaczać wybór samodzielnej drogi rozwoju dla RG.

— W tej koncepcji mieści się również możliwość powrotu do stołu negocjacyjnego węgierskiego MOL, który nadal podtrzymuje chęć powrotu do gry. Tę koncepcję komplikuje jednak fakt, iż Węgrzy — obok austriackiego OMV — nadal brani są pod uwagę przy trzecim etapie prywatyzacji PKN Orlen — podkreśla nasz rozmówca.

Jego zdaniem, coraz silniej wraca jednak ostatnio stara idea konsolidacji Rafinerii Gdańskiej z PKN Orlen i poszukiwanie inwestora dla połączonej firmy. Tutaj również Rosjanie mogliby być brani pod uwagę.

— Konsolidacja miałaby bardzo duże znaczenie dla akcjonariuszy. Już same informacje o możliwej fuzji mogą wpływać na wzrost giełdowych notowań Orlenu. Niemniej jednak utrzymanie niezależnej ścieżki rozwoju Rafinerii Gdańskiej daje nadzieję choćby na namiastkę prawdziwej konkurencji na polskim rynku paliw. Łączenie PKN z RG oznaczać zaś może degradację tej ostatniej firmy, a w konsekwencji zaowocuje cięciami w inwestycjach oraz ograniczeniem zatrudnienia — twierdzi obserwator rynku paliwowego w Polsce.

Część analityków zaznacza jednak, że w warunkach globalizacji i tworzenia ponadnarodowych korporacji średniej wielkości Rafineria Gdańska nie ma w szans na samodzielne przetrwanie na rynku.

Okiem eksperta

Myślę, że udział w prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej firmy dysponującej własnymi złożami ropy naftowej byłby dla polskiego partnera bardzo atrakcyjny. Taki inwestor gwarantowałby ciągłość dostaw, byłby zainteresowany utrzymaniem przerobu ropy i zdobywaniem rynku. Poza tym taki układ mógłby wpłynąć na potanienie kosztu jej zakupu i tym samym poprawić konkurencyjność gdańskiej rafinerii na rynku.

Jacek Wróblewski

dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego