Rotch coraz bliżej Gdańskiej Rafinerii

Paweł Janas
opublikowano: 2001-06-12 00:00

Rotch coraz bliżej Gdańskiej Rafinerii

Wybór konsorcjum Rotch Energy do wyłącznych negocjacji w sprawie zakupu 75 proc. akcji Rafinerii Gdańskiej wywołuje skrajnie odmienne komentarze. Analitycy mówią zarówno o szansach na wielki rozwój rafinerii, jak również o zaprzepaszczeniu możliwości utworzenia silnego narodowego koncernu paliwowego.

Zdaniem Wojciecha Żurawika, prezesa zarządu Rafinerii Gdańskiej, wybór Rotch Energy do ostatecznej rozgrywki o kontrolny pakiet akcji umożliwi jego firmie zwiększenie przerobu ropy do 7,5 mln ton rocznie i uczyni Gdańsk w 2005 r. jednym z większych europejskich eksporterów paliw.

— Możemy stać się wiodącą rafinerią w Europie pod względem jakości oferowanych produktów, a nawet wyprzedzić wszystkich o krok — uważa Wojciech Żurawik

Także zdaniem Jacka Wróblewskiego, dyrektora generalnego Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, Rotch spełnia podstawowe oczekiwania Gdańska w kwestii dalszego rozwoju rafinerii oraz możliwości zapewnienia dostępu do źródeł ropy naftowej.

Łyżka dziegciu

Nie wszyscy jednak są takimi optymistami. Wielu analityków wątpi, czy Gdańsk jest w stanie skutecznie konkurować z Orlenem.

— Nie sądzę, by wejście Rotch do Rafinerii Gdańskiej wpłynęło znacząco na układ sił na polskim rynku paliwowym — zaznacza Marek Świętoń, analityk ING BSK Asset Management.

Z kolei Grzegorz Lityński, analityk DM Wielkopolskiego Banku Kredytowego, uważa, że realizacja wielkiego programu inwestycyjnego konsorcjum Rotch pozwoli na zwiększenie krajowej produkcji rafineryjnej i eliminację importu, wynoszącego obecnie 1/3 zużycia paliw silnikowych.

— Jeżeli jednak krajowy popyt nie zacznie znowu rosnąć, to dojdzie do zaostrzenia konkurencji między PKN a Rafinerią Gdańską, spadkiem marż rafineryjnych. Już obecnie PKN Orlen narzeka na trudności z ulokowaniem na rynku nadwyżek z rozbudowanych własnych instalacji rafineryjnych — dodaje Grzegorz Lityński.

Małżeństwo czy romans

Wielu analityków przekonuje jednocześnie, że pomimo deklaracji, Rotch Energy nie planuje na trwale związania się z Rafinerią Gdańską, a zakup pakietu traktuje wyłącznie jako inwestycję finansową.

— Rotch chce w ciągu kilku najbliższych lat doprowadzić do podwyższenia wartości Rafinerii Gdańskiej poprzez inwestycje w rozbudowę sieci stacji paliw i zwiększenie mocy przerobowych. Jednak w dłuższej perspektywie będzie się starał odsprzedać rafinerię PKN lub jednemu z wielkich zachodnich koncernów — przekonuje Monika Cebula, analityk Domu Maklerskiego Banku Handlowego.

Analitycy podkreślają jednocześnie, że przyszłość polskiego sektora naftowego leży w konsolidacji firm z tej branży w regionie Europy Środkowej.

— Decyzja Nafty Polskiej nie sprzyja co prawda tym planom, jednak potencjał Rafinerii Gdańskiej jest zbyt mały, aby znacząco utrudniła ten proces — twierdzi Marek Świętoń.

Z drugiej strony barykady

Fuzja RG i PKN pozwoli konkurować z wielkimi

Uważam, że polski rząd popełnia poważny błąd nie godząc się na połączenie Polskiego Koncernu Naftowego z Rafinerią Gdańską. Taka fuzja miałaby sporo sensu zarówno dla obu firm i ich akcjonariuszy, jak i dla Skarbu Państwa. Fundusze z grupy Franklin Templeton mają około 5 proc. akcji Orlenu, są też zaangażowane kapitałowo w węgierskiej grupie naftowej MOL i austriackim OMV.

W każdym z krajów regionu, niezależnie od liczby zakładów przerobowych, istnieje tylko jeden ogólnokrajowy operator. Wolna konkurencja panuje natomiast wśród firm zarządzających stacjami benzynowymi.

Muszę przyznać, że nie rozumiem stanowiska polskich władz antymonopolowych, których opór wobec połączenia Orlenu z RG nie ma racjonalnych podstaw. Skoro polski rynek naftowy jest już praktycznie otwarty, władzom powinno zależeć na stworzeniu silnej narodowej firmy naftowej. Zakład w Gdańsku jest o wiele mniejszy od Płocka, ale dysponuje wielkim atutem w postaci nadmorskiego położenia. Stworzenie jednej narodowej firmy pozwoliłoby więc wykorzystać wiele oczywistych synergii.

Tylko silna polska firma naftowa mogłaby siąść do rozmów o stworzeniu sojuszu z MOL-em i OMV.

Mówię o sojuszu, bo te firmy mogą pozostać niezależne i blisko ze sobą współpracować. Trójkąt regionalny stałby się w Europie Środkowej silnym konkurentem zachodnich kompanii naftowych. W tym biznesie nie trzeba zresztą być największym, by się liczyć. Proszę wziąć pod uwagę choćby udane próby wydobywania i przetwarzania ropy poza Europą, które ma na koncie austriacki OMV.

Poza oficjalnymi komunikatami nic nie wiem na temat Rotch Energy, ani sił, które za nim stoją.

Mark Mobius

prezes Templeton Asset Management