Gorsze od oczekiwań raporty z amerykańskiego rynku pracy i sektora usług popsuły nastroje na Wall Street i przyczyniły się do pogłębienia spadków w Europie. Jednocześnie lekko osłabiły one dolara w relacji do euro, stając się pretekstem do wzrostowego odbicia na tej parze. O godz. 16.45 za euro trzeba było zapłacić 1,2846 USD wobec 1,2825 USD we wtorek na zamknięciu. Nie wpłynęło to na zmianę układu sił na wykresie EUR/USD. W dalszym ciągu zwyżki należy traktować w kategoriach korekty, zakładając atak na listopadowy dołek (1,2661).
Na kilkanaście godzin przed tym, zanim inwestorzy poznają decyzję Banku Japonii (BoJ) w sprawie polityki monetarnej, jen zyskiwał w relacji do głównych walut. W środę kurs USD/JPY spadł do 92,84 jenów, a EUR/JPY do 119,31 jenów. Rynki słusznie zakładają, że oczekiwania odnośnie do nowej polityki BoJ są tak duże, że prawdopodobieństwo rozczarowania wydaje się większe niż pozytywnej niespodzianki. Prawdopodobieństwo umocnienia jena w kolejnych tygodniach jest większe niż jego gwałtownej przeceny.
W czwartek emocji nie zabraknie. O polityce monetarnej będzie decydował nie tylko wspomniany Bank Japonii, ale również Bank Anglii i Europejski Bank Centralny. Inwestorzy poznają również marcowe odczyty indeksów PMI, obrazujących kondycję sektora usług w dużej grupie państw europejskich. Zaplanowane są też wystąpienia publiczne prezesów Europejskiego Banku Centralnego i Rezerwy Federalnej.