Decyzja prezesa URT z 14 maja 2001 r. określająca zasady rozliczeń TP SA z NOM rażąco narusza prawo — orzekł wczoraj Sąd Antymonopolowy. Tym samym uchylił decyzję prezesa Urzędu. Jeżeli strony nie zawrą konsensusu, to URT będzie musiał wydać nową decyzję w tej kwestii.
Wczoraj Telekomunikacja Polska wygrała w Sądzie Antymonopolowym (SA) spór z prezesem Urzędu Regulacji Telekomunikacji, dotyczący zasad współpracy i rozliczeń TP SA z Niezależnym Operatorem Międzystrefowym.
Prawnicy Telekomunikacji argumentowali, że zasady rozliczeń z NOM są praktycznie niewykonalne i zaskarżyli je do Sądu Antymonopolowego.
Sąd orzekł, że rażąco niezgodna z prawem jest decyzja prezesa URT z 14 maja 2001 r., stanowiąca, że TP SA ma podawać na swoim bilingu usługi świadczone przez NOM a ich koszty pokazywać na wystawianej przez siebie fakturze. Ponadto Telekomunikacja miała też egzekwować należności za nie zapłacone rozmowy w sieci Niezależnego Operatora Międzystrefowego, czyli za rozmowy prowadzone po wybraniu prefiksu 1044. Telekomunikacja nie rozlicza się też z NOM za zrealizowane przez niego połączenia. Abonenci TP SA otrzymują rachunki nie uwzględniające połączeń w sieci NOM.
Przedstawiciele NOM byli innego zdania. Ostatecznie przeważyły argumenty TP SA, z którymi zgodził się Sąd Antymonopolowy uchylając wczoraj decyzję prezesa URT.
— Wydając to orzeczenie sąd uciekł się do zastosowania kruczków prawnych. Czekamy na szybkie wydanie nowej decyzji przez URT w tej sprawie. Tracimy czas, a zyskuje na tym TP SA. Orzeczenie sądu utwierdza w przekonaniu, że nie szybko nastąpi demonopolizacja rynku telekomunikacyjnego — komentuje Włodzimierz Strzemiński, prezes NOM.
— Wyrok sądu jest jak najbardziej słuszny. Decyzja wydana przez URT powinna być tak skonstruowana, aby była możliwość jej wykonania. Powinna zawierać wszelkie istotne elementy klasycznej umowy. Niestety, ta nie zawierała koniecznych elementów i należało ją uchylić — argumentuje Dorota Szubielska, pełnomocnik TP SA.
Skutkiem orzeczenia sądu jest konieczność zawarcia przez obu operatorów stosownej umowy regulującej ich współpracę i rozliczenia. Należności od abonentów za rozmowy w sieci NOM sięgają 100 mln zł. Póki co, nie wiadomo, kto ma je egzekwować.
— NOM nadal będzie prowadzić działalność. Będziemy starać się dojść do porozumienia z Telekomunikacją Polską - dodaje Włodzimierz Strzemiński.
Jeżeli jednak operatorzy nie zawrą stosownej umowy, to prezes URT będzie musiał wydać nową decyzję w tym zakresie.