Marek J. Zalewski: różna ocena firm ubiegających się o akcje Pekao
PULS BIZNESU KOMENTUJE: Publikacja z 30 listopada o konsolidacji polskich banków.
W publicznych dyskusjach o prywatyzacji Grupy Pekao SA pojawiają się podwójne miary wobec firm starających się o jej zakup. Bank Handlowy, za wyborem którego jako inwestora strategicznego wypowiedzieli się politycy różnych ugrupowań, otrzymał etykietę organizatora lobbyingu. Kierownictwo Grupy Pekao SA, które z kolei wyraźnie organizuje lobbying na rzecz wyboru określonego inwestora, wchodząc przy tym często w rolę właściciela, podobno lobbyingu nie uprawia. Bank Handlowy zobowiązany przez Ministerstwo Skarbu Państwa do zachowania poufności nie może się skutecznie bronić przed nierzetelnymi informacjami. Lista nierzetelności i zwykłych przekłamań ma zmniejszyć szanse BH w staraniach o zakup Grupy Pekao.
KORONNYM ZARZUTEM wobec zwolenników BH jest używanie przez nich argumentu, że konsolidacja Pekao i BH pozwoli na stworzenie nowej instytucji bankowej o polskiej tożsamości. „Puls Biznesu” twierdzi nawet, że samo mówienie o tym jest już niebezpieczne. Bardzo blisko stąd do zwykłej ksenofobii. Mocne słowa, ukazujące, że właśnie dyskusja na tym poziomie jest niebezpieczna, bowiem argumenty związane z jednym z elementów budowania bezpieczeństwa naszego systemu gospodarczego zostały sprowadzone do wymiaru zwykłej ksenofobii. Gdyby pozostać przy tej poetyce, należałoby odpowiedzieć, że wybór inwestora zagranicznego to wyprzedaż narodowych interesów. Zaskakującą puentą jest wypowiedź Dariusza Choryło, odpowiedzialnego za prywatyzacje w Pekao. Powiedział on w imieniu zarządu Pekao („GW” — 30.11. br.), że zależy nam na zachowaniu polskiego charakteru banku. Jak widać argument polskiej tożsamości ma w zarządzie Pekao zwolenników.
Groźniejsze w całej dyskusji jest jednak posługiwanie się innymi, niezgodnymi z prawdą argumentami przeciwko Bankowi Handlowemu. „Puls Biznesu” stwierdza, że nikt z BH nie pofatygował się do Pekao, by porozmawiać, przedstawić swój punkt widzenia. Jest to oczywista nieprawda, na co zwróciło uwagę „Życie Warszawy”.
HANDLOWY intensywnie zabiegał o spotkanie z zarządem Pekao, co gwarantowało mu zresztą memorandum informacyjne. Propozycja taka została odrzucona z uzasadnieniem, że nie ma takiej konieczności, gdyż Handlowy jest już obecny na polskim rynku. Do spotkania takiego doszło z pozostałymi uczestnikami, kandydującymi do nabycia Pekao, chociaż oni obecni są na polskim rynku. „Puls Biznesu” jest zdania, że Handlowego nie stać na zakup 51,2 proc. akcji Pekao. Skąd ta pewność? Handlowy — o czym n informował — zamierza pozyskać środki z nowej emisji akcji kierowanej do obecnych i przyszłych akcjonariuszy. W wyniku podwyższenia kapitału w takiej formule, dotychczasowi stabilni inwestorzy utrzymają swój procentowy udział w kapitale akcyjnym banku. Aby się o tym dowiedzieć, wystarczyło zadzwonić do JP Morgan, Zurich Insurance i Swedbanku, a więc do stabilnych inwestorów Handlowego. „Puls Biznesu” stwierdza, że pożyczka (BH) na kupno Pekao sprawy nie rozwiąże. I tu ma rację. Pożyczka w ogóle bowiem nie wchodzi w rachubę. A to z tego prostego powodu, że polskie prawo bankowe wyraźnie mówi o minimalnym, bezpiecznym poziomie współczynnika wypłacalności (dla przypomnienia — wynosi on 8 proc.).
OZNACZA TO, że finansowanie owej transakcji przez BH z kredytu jest niemożliwe. Wiązałoby się z obniżeniem tego poziomu poniżej wymaganego, a co za tym idzie z łamaniem prawa. Każdy publicysta zajmujący się problematyką bankową wie, że definicja współczynnika wypłacalności zawiera formułę ilorazu funduszy własnych netto do sumy aktywów i zobowiązań pozabilansowych ważonych ryzykiem, co pozwala na stwierdzenie, iż w momencie pełnej fuzji, przy takiej formule transakcji, kapitały obu banków będą niewystarczające.
Marek J. Zalewski, autor jest samodzielnym publicystą ekonomicznym