Różne pomysły na wzrost zmienności

opublikowano: 20-01-2019, 22:00

Maksymalizacja zysku czy minimalizacja strat? Odpowiedź na to pytanie determinuje skład portfela na 2019 r.

Brak obaw o nadejście recesji i związany z nią krach na giełdach bije z propozycji portfeli na 2019 r. przygotowanych przez przedstawicieli instytucji finansowych. Twierdzą tak nawet ci, którzy przygotowali dość zachowawcze propozycje z przewagą funduszy lokujących w papiery dłużne, które co do zasady cechują się mniejszą zmiennością od akcji. Koniec okresu niskiej zmienności to obok niewiary w recesję w 2019 r. wspólny mianownik prezentowanych portfeli.

Prosiliśmy o przygotowanie propozycji dla inwestora, który jest cierpliwy i nie podejmuje decyzji pod wpływem krótkoterminowych zawirowań, a do tego jest zamożny i jego skłonność do ryzyka jest trochę wyższa od przeciętnej — na skali od jednego do sześciu byłaby to „czwórka”.

Tak zdefiniowanemu inwestorowi nikt nie zaproponował portfela w więcej niż 55 proc. opartego na funduszach dłużnych. Z drugiej strony w niektórych portfelach tego typu produkty to ledwie 30 proc.

Z przedstawionych pomysłów jasno wynika, że — choć założenia były takie same dla wszystkich — ankietowani przez nas przedstawiciele instytucji finansowych podzielili się na dwie grupy. Jedna na pierwszy miejscu stawia zmniejszanie ryzyka, druga — maksymalizację potencjalnych zysków. Autor portfela o największym zaangażowaniu w fundusze akcji bez ogródek twierdzi, że jest to propozycja dla inwestora „o bardzo mocnych nerwach”.

Ci, którzy na akcje stawiają najmocniej uważają nie tylko, że recesji nie będzie w 2019 r., ale również że samo spowolnienie gospodarcze i niepewną sytuację geopolityczną giełdy zdążyły już zdyskontować. W efekcie papiery udziałowe są dość tanie i stwarzają szansę na zarobek w przypadku uspokojenia sytuacji. Nawet jeśli nie będzie to połączone z bardzo dynamicznymi zwyżkami kursów spółek. Opinie na temat tego w jakich rejonach świata szukać tanich akcji są jednak podzielone, co najlepiej obrazuje skala proponowanego zaangażowania w fundusze polskich akcji. Po jednej stronie są nadzieje wynikające z niskich wycen i potencjału związanego z uruchamianiem programu PPK. Po drugiej wspomnienia ostatnich kilku lat, gdy warszawska giełda był targana lokalnymi problemami i funkcjonowała w rytmie zupełnie innym niż światowe parkiety.

Niepewność w podejściu do akcji widać też w ujęciu w portfelach funduszy mieszanych — komponent akcyjny ma dawać ekspozycję na wzrosty, a dłużny stabilizować wyniki po tym jak na rynki powróci większa zmienność. © Ⓟ

Marek Przybylski, prezes Aviva Investors TFI

O zakończonym roku 2018 inwestorzy chcieliby szybko zapomnieć, bo prawie na niczym nie udało się w nim zarobić. Tworząc portfel na 201 r.9, trzeba wziąć pod uwagę kilka wątków. Pierwszy to spowolnienie wzrostu gospodarczego, utrzymujące się napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Chinami i inne liczne rodzaje ryzyka politycznego, takie jak brexit czy ruchy populistyczne w Unii Europejskiej. Drugim jest powolne zacieśnianie polityki pieniężnej, a trzecią okolicznością jest bardzo duża zmienność na rynkach finansowych, czego dobrym przykładem było kilka ostatnich tygodni na giełdach.

Jest też druga strona medalu. Jakikolwiek postęp w rozmowach handlowych między USA a Chinami czy też rozsądne warunki brexitu mogą pozytywnie wpłynąć na sytuację na rynkach. Wydaje się, że w tym roku akcje dają większą szansę na sensowne stopy zwrotu niż obligacje, więc proponuję następujący skład modelowego portfela: jedna trzecia w subfunduszu Aviva Investors Globalnych Akcji, jedna trzecia w subfunduszu Aviva Investors Polskich Akcji (bo wyceny polskich spółek są przeciętnie niższe, a perspektywy gospodarcze lepsze niż średnio dla świata), a pozostała cześć to subfundusz Aviva Investors Dochodowy (dawniej Depozytowy), inwestujący w krótkoterminowe papiery dłużne o dobrej jakości. Chcę mocno podkreślić, że jest to portfel dla inwestorów o bardzo mocnych nerwach i długim horyzoncie inwestycyjnym, bo ryzyko głębokiej korekty (czy nawet bessy) oraz spowolnienia gospodarczego (a nawet recesji) jest istotne.

6,7 proc. Taka była zmienność cen akcji z portfela indeksu S&P500 w 2017 r. Był to poziom najniższy od 1964 r.

17 proc. Do takiego poziomu podskoczyła zmienność w 2018 r. Historycznie jest to poziom przeciętny. W przedkryzysowym 2017 r. wyniosła 17 proc., a kryzysowym 2008 r. sięgnęła 41 proc.

Karol Matczak, dyrektor departamentu doradztwa inwestycyjnego, mBank

Standardowo, wraz z nowym rokiem pojawia się lawina komentarzy sugerujących, że przed nami trudny rok na rynkach. Obaw jak zwykle można wymienić sporo – od czynników politycznych, przez moment w cyklu koniunkturalnym do spowolnienia globalnej gospodarki. Niestety, na giełdach nie ma łatwych okresów. Jest tylko konsekwencja w prowadzeniu strategii inwestycyjnej i zdrowy rozsądek. Dodatkowo naszymi mocnymi sprzymierzeńcami są czas i dywersyfikacja. W przypadku rozważnie prowadzonych portfeli, działają one mocno na korzyść inwestorów. I taki jest też zaprezentowany portfel. W trakcie roku nasza taktyczna alokacja zapewne ulegnie zmianie, zwłaszcza jeśli pogłębiłaby się przecena bez pogorszenia globalnej sytuacji gospodarczej.

Nadchodzące 12 miesięcy postrzegamy jako czas pełen potencjalnych długoterminowychokazji inwestycyjnych. Spowolnienie na dobre zagościło na łamy artykułów, zarówno mediów branżowych, jak i nieco bardziej ogólnych. Właściwie każdy ośrodek analityczny wskazuje na pogorszenie koniunktury jako jeden z istotniejszych czynników mogących wpłynąć na wyniki inwestycyjnej w 2019 roku. Dodatkowo znajdujemy się w niepewnym otoczeniu geopolitycznym na świecie (co także nie jest nowością). Z drugiej strony, rynki zdążyły już to w dużej mierze zdyskontować, gdyż akcje znajdują się znacząco poniżej szczytów i obecnie rysują typowy scenariusz głębszej korekty. Dlatego szukamy obecnie raczej okazji do zakupów, zarówno w krajach rozwiniętych, jak i wschodzących. Czy rzucamy się do szaleńczych zakupów? Też jeszcze nie, ponieważ nie widzimy zjawiska tzw. kapitulacji. Momentu, kiedy pozytywnie nastawieni analitycy rzucają ręcznik i stają się dużo bardziej „niedźwiedzi”. Sygnały są tutaj raczej sprzeczne – rynek wyczekuje spowolnienia, lecz nie zakłada nadejścia bessy. Na tym etapie, selekcja poszczególnych krajów nie jest aż tak istotna, jak zarządzanie samą szeroką ekspozycją na rynek akcji. Polskę uważamy za kierunek dość atrakcyjny, jednak pamiętajmy, że jest to jeden mały rynek, targany swoimi problemami. Dlatego zdecydowana większość środków powinna być zainwestowana poza nim. Akcje stanowią 57,5 proc., a maksymalnie mogłyby stanowić 70 proc..

W części dłużnej unikamy ryzyka długu korporacyjnego w Polsce oraz znaczącej ekspozycji na długoterminowy dług skarbowy. Skłaniamy się ku inwestycjom w obligacje rynków wschodzących, szczególnie w tzw. hard currency, a więc denominowane w USD lub EUR.

Adam Łukojć, dyrektor departamentu zarządzania portfelami akcyjnymi TFI Allianz Polska

W 2019 r. wchodzimy z podniesioną zmiennością, niezbyt drogimi (a w Polsce – bardzo tanimi) akcjami, wciąż wysokim wzrostem gospodarczym, kiepskimi nastrojami. Wydaje się, że hossa nie kończy się w takich warunkach: do jej zakończenia przydałby się wybuch euforii, pęknięcie bańki (której dzisiaj nie widać na żadnym głównym rynku), lub problemy w jednym z istotnych elementów systemu finansowego na świecie. Na razie wydaje się, że 2019 r. może przynieść raczej uspokojenie, a może nawet poprawę nastrojów.

Dlatego warto być optymistą – ale warto jednocześnie pamiętać o dywersyfikacji. I dlatego część akcyjną portfela trzeba budować pamiętając zarówno o bardzo atrakcyjnych wycenach polskich akcji, jak i o poprawiającym się nastawieniu inwestorów do rynków wschodzących. W ostatnich tygodniach 2018 r. rynki wschodzące – a zwłaszcza Polska – były silniejsze od rozwiniętych; z tego powodu w portfelu znajdują się fundusze: Allianz Selektywny (nasz flagowy fundusz inwestujący w polskie akcje) i Allianz Akcji Rynków Wschodzących. Ostatnie tygodnie 2018 r. przyniosły też przecenę obligacji emitowanych przez przedsiębiorstwa i kraje rozwijające się. Wydaje się, że prawdopodobieństwo wystąpienia kryzysu zadłużeniowego jest wciąż niewielkie, za to rentowności osiągnęły poziomy, przy których opłaca się podjąć ryzyko. Dlatego w portfelu są fundusze inwestujące na rynkach obligacji emitowanych przez przedsiębiorstwa – Allianz US Short Duration High Income – i kraje rozwijające się – Allianz PIMCO Emerging Markets Local Bond. Uzupełnieniem portfela jest fundusz Allianz Structured Return. Ten fundusz zachowuje się dobrze w okresach spadku zmienności na rynkach. Po bardzo burzliwym 2018 r., 2019 r. powinien przynieść uspokojenie.

Grzegorz Pułkotycki

dyrektor inwestycyjny w StarfundsKoncepcja mojego portfela inwestycyjnego na rok 2019 opiera się na następujących tezach. Po pierwsze, otoczenie makroekonomiczne w bieżącym roku będzie mniej sprzyjające niż w ubiegłym. Szczególnie widoczne to będzie w Stanach Zjednoczonych, gdzie wygaśnie efekt impulsu fiskalnego. Niższa od wcześniejszych oczekiwań będzie skala zaostrzania polityki monetarnej (poprzez podwyżki stóp procentowych i zmniejszanie wartości bilansu Fedu), co w połączeniu ze wzrostem deficytów (budżetowego i handlowego) wpłynie na osłabienie dolara. Mimo obserwowanego ostatnio pogorszenia się wskaźników aktywności w przemyśle nie spodziewam się wejścia największej gospodarki świata w recesję – silny rynek pracy i wyraźna korekta cen ropy w czwartym kwartale 2018 r. każe oczekiwać solidnej kontrybucji konsumpcji do PKB.

Po drugie, skala i charakter przeceny na amerykańskim rynku akcji wskazuje, iż nie jest to typowa korekta, którą obserwowaliśmy już w przeszłości wiele razy. Istotnie niższa oczekiwana dynamika zysków amerykańskich spółek w 2019 r. powoduje, iż szanse na szybkie pobicie ubiegłorocznych rekordów na Wall Street są niewielkie. Co innego na innych rynkach akcji, które w ubiegłym roku wyraźnieodstawały od amerykańskiego. Dlatego stawiam na umiarkowaną, ale silnie zdywersyfikowaną geograficznie ekspozycję na rynki akcyjne.

Po trzecie spodziewam się, iż po dwóch latach wyraźnie odstających od normy (2017 rekordowo niska zmienność, 2018 wszystkie klasy aktywów poza gotówką na minusie) bieżący rok przyniesie podtrzymanie obserwowanej w ostatnich miesiącach zmienności i powrót klasycznego zachowania się poszczególnych klas aktywów, co w efekcie przełoży się na korzyści z dywersyfikacji portfela.

Radosław Sosna, zarządzający funduszami NN Investment Partners TFI

Wchodząc w nowy rok inwestorzy mogą oczekiwać kontynuacji podwyższonej zmienności na rynkach finansowych. Podobnie jak w 2018 r., mamy dziś do czynienia ze sporym dysonansem między niezłymi, choć słabnącymi fundamentami, a politycznymi czynnikami ryzyka. Duża zmienność, niepewność oraz oczekiwanie rozwiązania tematów najbardziej ciążących nastrojom inwestycyjnym, takich jak wojny handlowe czy nrexit, mogą przynieść atrakcyjne okazje do wejścia w bardziej ryzykowne klasy aktywów w dalszej części roku. Na razie jednak lepiej rozważyć zdywersyfikowany i elastyczny portfel.

Jego najmniej ryzykowną część stanowi NN (L) Krótkoterminowych Obligacji Plus. To fundusz krótkoterminowych papierów skarbowych, wykorzystujący okazje inwestycyjne również w segmencie obligacji o dłuższym terminie do wykupu, instrumentów korporacyjnych oraz papierów z rynków wschodzących. W naszej ofercie jest to najbardziej elastyczny i aktywny produkt spośród tych mało ryzykownych. W 30 proc. portfel składa się z rozwiązań mieszanych — globalnego funduszu NN (L) Dynamicznego Globalnej Alokacji oraz skupiającego się na polskich aktywach NN Zrównoważonego. Te fundusze inwestują w różne klasach aktywów, co w niepewnych czasach może ograniczyć zmienność inwestycji. W pozostałych 20 proc. portfela, obecnie dość ostrożnie, buduję ekspozycję na wybrane, ryzykowne instrumenty. Rynki wschodzące po bardzo ciężkim roku (zarówno dla akcji, jak i obligacji w walutach lokalnych) mają szansę na lepsze zachowanie, zwłaszcza w przypadku deeskalacji konfliktu handlowego między USA i Chinami.

Uzupełnieniem są Japonia i Europa — rynki rozwinięte nie tylko tańsze niż amerykański, ale również we wcześniejszej fazie cyklu koniunkturalnego. Mogą więc bardziej skorzystać na poprawie sytuacji geopolitycznej.

Piotr Szulec, dyrektor ds. komunikacji inwestycyjnej Pekao TFI S.A.:

Miniony rok upłynął pod znakiem zwiększonej zmienności rynków, szczególnie na samym początku i w końcówce roku. Czynnikiem wiodącym rozchwianego i raczej negatywnego sentymentu inwestorów pozostawały obawy inwestorów o słabnące tempo wzrostu światowej gospodarki, napięcia w handlu międzynarodowym spowodowane mocno protekcjonistyczną postawą Stanów Zjednoczonych, duże zamieszanie w gospodarkach rynków wschodzących (Turcja, Wenezuela, Argentyna) oraz od lat wymieniane problemy chińskiej gospodarki. Nie pomagał z pewnością również silny dolar amerykański, będący pokłosiem konsekwentnej realizacji polityki amerykańskiego Fedu w zakresie podwyżek stóp procentowych. Pomimo tego wszystkiego wydaje się jednak, że inwestorzy zagalopowali się trochę w swym czarnowidztwie, a ich zachowanie nie jest do końca zbieżne z tym, co się dzieje w gospodarce światowej.

Zarówno banki centralne, jak i rządy głównych gospodarek światowych, nadal pozostają mocno wyczulone na kwestie wzrostu gospodarczego i inflacji oraz na bieżąco korygują prowadzoną przez siebie politykę monetarną czy fiskalną. Dlatego ryzyko wystąpienia właśnie teraz recesji, a nie głębszego spowolnienia w gospodarce światowej, wydaje się mało prawdopodobne. Biorąc to pod uwagę oraz fakt, że portfel budowany jest na cały rok, proponujemy rozwiązanie, które z jednej strony zapewnia bezpieczeństwo powierzonych środków (Pekao Pieniężny Plus) i stara się w bezpieczny sposób pomnożyć powierzone oszczędności (Pekao Obligacji – Dynamiczna Alokacja 2), a z drugiej umożliwia wykorzystanie relatywnej siły polskiego rynku akcji (Pekao Akcji — Aktywna Selekcja) i pojawiające się okazje inwestycyjne na całym świecie (Pekao Elastycznego Inwestowania).

Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI

W ostatnim miesiącu 2018 r. rynek akcji na Wall Street oblał pierwszy egzamin w ramach testu siły hossy, trwającej od prawie dekady. Pokaz słabości w teoretycznie najlepszym dla akcji okresie w roku, czyli prawie 10-procentowy spadki głównych indeksów w najgorszym grudniu od 1931 r. stał się mocnym argumentem za zakończeniem trendu wzrostowego i rozpoczęciem bessy. Podobny sygnał wysłał rynek obligacji, zarówno tych skarbowych — spadające rentowności 10-letnich obligacji, jak i korporacyjnych (rynek high yield oraz pożyczek lewarowanych) — wzrost rentowności, brak nowych emisji, umorzenia w funduszach.

Trzeba jednak przyznać, że poza sygnałami rynkowymi, z ostatnich tygodni, trudno jest znaleźć jednoznaczne, fundamentalne podstawy sugerujące wejście amerykańskiej gospodarki w recesję już w najbliższych miesiącach. Dodatkowo względna siła rynków wschodzących w czasie „rzezi” na Wall Street, może świadczyć o tym, że rynek akcji w Stanach Zjednoczonych jedynie testuje cierpliwość inwestorów, tak jak w 2011 czy latach 2015-2016, niwelując dużą część wcześniejszych zwyżek, ale nie wchodzi w regularną bessę. Mimo wszystko jednak sygnał ostrzegawczy płynący z amerykańskiejgiełdy należy potraktować poważnie, po dziewięciu latach hossy i gospodarczej ekspansji. Dlatego w portfelu na cały rok alokacja w fundusze czysto akcyjne jest ograniczona do 35 proc. i zdywersyfikowana. Bezpieczne fundusze mają dominujący udział w portfelu, w którym znalazło się jeszcze miejsce dla funduszu złota.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu