Lidl rezygnuje ze sprzedaży plastikowych reklamówek od wiosny przyszłego roku. Nie, nie będzie ich rozdawał, ale całkowicie wyeliminuje je ze sklepu. Ta informacja obiegła niemieckie media biznesowe, wcześniej na podobny krok zdecydowała się w Niemczech sieć Rewe. Jak donosi „Wirtschafts Woche”, decyzja Lidla dotyczy także austriackiego i szwajcarskiego rynku.

O Polsce nie ma ani słowa. Powody decyzji niemieckiego giganta to „wsparcie niemieckich władz w zmniejszeniu zużycia siatek z tworzyw sztucznych do nie więcej niż 40 sztuk rocznie w 2025 r.” — donosi tygodnik, w tle oczywiście są względy środowiskowe. Kto od przyszłego roku będzie potrzebował torby na zakupy podczas zakupów w dyskoncie, będzie musiał sięgnąć po papierową albo bawełnianą.
Ile zużywają Polacy? Trudno o dokładne wyliczenia, unijne szacunki mówią, że mieszkańcy EU zużywają około 200 torebek rocznie. Polacy będą mogli pakować zakupy w plastik bez ograniczeń, przynajmniej na razie. „W chwili obecnej Lidl Polska nie planuje zrezygnować z reklamówek znajdujących się w naszej ofercie.
Reklamówki w naszej sieci są płatne, dostępne przy każdej kasie. Stawiamy na rozwiązania przyjazne środowisku, dlatego też wśród nich znajdują się plastikowe reklamówki ekologiczne, a także popularne wśród naszych klientów torby papierowe (…) analizujemy kolejne możliwości dotyczące wprowadzania ekologicznych toreb do naszych sklepów. W przyszłości chcielibyśmy zwiększyć ich udział jest to jednak proces długofalowy ze względu na skalę naszych działań” — odpisała nam na pytania Aleksandra Robaszkiewicz, PR menedżer w Lidl Polska. Podobnych do niemieckich ruchów nie widać też u innych detalistów.
— W tym momencie nie przewidujemy większych zmian w tym zakresie, choć oczywiście będziemy przyglądać się aktualnym trendom i oczekiwaniom klientów. Z bezpłatnych jednorazowych foliówek zrezygnowaliśmy w 2012 r., wprowadzając mocniejsze i bardziej pojemne torby plastikowe w cenie 10 groszy, z których można korzystać wielokrotnie. Całkowity zysk ze sprzedaży tych foliowych toreb jest przekazywany na cele charytatywne. Przy okazji zakupów można także wybrać torby papierowe czy dużą jutową — mówi Michał Sikora, kierownik ds. komunikacji w Tesco Polska.
Wacław Wasiak, dyrektor z Polskiej Izby Opakowań (PIO), przyznaje, że dopóki nie zostaniemy zmuszeni przez Unię, nie należy spodziewać się masowego wycofania plastikowych toreb z polskich sklepów.
— W UE wciąż toczą się dyskusje, twardych zobowiązań jeszcze nie podjęto. Tymczasem dla Lidla takie działanie jest ciekawą rzeczą, bo to rodzaj reklamy, która pokazuje sieć jako firmę proekologiczną. Podobne decyzje widać m.in. we Francji, ale w Polsce to jeszcze nie ten etap zainteresowania elementami ochrony środowiska, więc klienci też mogliby tego nie docenić — uważa Wacław Wasiak. Przypomina równocześnie, że na plastikowe siatki i nad Wisłą przeprowadzono już wiele ataków.
— Pierwszy raz tę kwestię podniesiono 6-7 lat temu, potem przetwórcy tworzyć sztucznych wykazali w raportach, jak dużą zapaść w gospodarce (zwolnienia, zamknięcia zakładów) spowodowałby potencjalny zakaz używania takich reklamówek — dodaje dyrektor PIO. Część ekspertów zauważa też, że w masie wszystkich wyrzucanych opakowań siatki ważą tyle, co nic, nie warto więc się bić o tak małą jej część.
— Jednocześnie walające się po ulicach, w lasach czy spływające rzekami siatki są najbardziejwidoczne i drażnią, więc nie dziwię się ich przeciwnikom — twierdzi Wacław Wasiak. Zwraca uwagę, że zachwalane torby papierowe są najczęściej pokrywane różnymi nadrukami, do których używa się farb niesłużących środowisku.
— Obrońcy tworzyw sztucznych przekonują więc, że trzeba cały czas udoskonalać mechanizmy selekcji przy odzyskiwaniu tworzyw sztucznych, które mogą być wykorzystane jako materiał konstrukcyjny do kolejnej produkcji albo jako spalone jako materiał energetyczny — opowiada dyrektor PIO. Zaznacza jednak, że nie zaryzykowałby dzisiaj stwierdzenia, kto wygra w kolejnych latach — przeciwnicy czy zwolennicy plastikowych toreb. © Ⓟ