Unijny limit na reklamówki

Bruksela w imię ekologii kończy z plastikowymi siatkami. To naciągana sprawa — uważa branża opakowaniowa

90 toreb na mieszkańca do 2019 r. i 40 toreb na mieszkańca do 2025 r. — to ustalony przez europejskich urzędników limit zużycia plastikowych toreb na mieszkańca. Ile zużywamy dzisiaj? Ostatnie dane Komisji Europejskiej mówią o 200 sztukach na mieszkańca UE. Dzisiaj zapisy wstępnego porozumienia mają być potwierdzone na spotkaniu ambasadorów państw członkowskich w Brukseli, a w poniedziałek przyjęte w głosowaniu komisji środowiska Parlamentu Europejskiego. Według nieoficjalnych doniesień kraje będą wybierać pomiędzy ograniczeniem zużywania toreb albo nałożeniem opłat lub podatków na nie, co w efekcie i tak doprowadzi do zmniejszenia zużycia.

Ustanowić limity czy dodatkowo opodatkować — taką decyzję co do plastikowych siatek na zakupy będą musiały wkrótce podjąć kraje UE.
Zobacz więcej

DWA ROZWIĄZANIA:

Ustanowić limity czy dodatkowo opodatkować — taką decyzję co do plastikowych siatek na zakupy będą musiały wkrótce podjąć kraje UE. Bloomberg

— To od początku naciągana środowiskowo sprawa, która jest efektem interesu różnych producentów toreb i rozgrywek konkurentów. Wszyscy nadużywają tu liczb, a przecież to nie liczba, ale masa opakowań ma znaczenie. A takie reklamówki to poniżej 1 proc. całej masy opakowań — uważa Agnieszka Jaworska, dyrektor generalna Stowarzyszenia Eko-Pak.

Szacuje, że 13,5 mln gospodarstw domowych, jakie mamy w Polsce, przy założeniu robienia zakupów dwa razy na tydzieńi zużywaniu 8 sztuk toreb za każdym razem, wykorzystuje ponad 11,2 miliarda siatek, co rozpala wyobraźnię.

— Jednocześnie jednak opakowania z tworzyw (także torby) należą do najlżejszych na rynku. Przy założeniu, że jedna torebka waży 1 gram, to daje 11,2 tys. ton. Porównując z około 4,5 mln ton opakowań wprowadzanych na rynek, to naprawdę margines — wylicza dyrektor generalna Eko-Paku.

Ograniczenie ma dotyczyć toreb na zakupy z folii o grubości poniżej 50 mikronów, z możliwością wyłączenia lekkich plastikowych toreb, które są niezbędne ze względów higienicznych (np. sprzedawca pakuje w nie mięso, ryby czy sery na wagę) lub gdy ich użycie ograniczy marnotrawstwo żywności. — Dajemy tym samym tylko pole do nadużyć. Przecież można pomanewrować grubością siatki — dodaje Agnieszka Jaworska.

Ustępstwa wymusiła już Wielka Brytania, która chciała, by restrykcjom nie podlegały torby plastikowe zwane oksy-biodegradowalnymi. KE ma dopiero zbadać, czy są one rzeczywiście przyjazne dla środowiska. Unijny tygodnik European Voice napisał, że Wielka Brytania, sprzeciwiając się regulacjom w sprawie toreb plastikowych, wspierała Symphony Environmental Technologies, czyli światowego potentata w produkcji toreb oksy-biodegradowalnych. Z firmą mają być blisko związani konserwatywny eurodeputowany Nirj Deva i były szef Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE Martin Callanan.

— Niech konsument sam wybierze, czy zapakuje zakupyw torbę foliową, papierową czy inną. W Polsce zamieszanie wokół tzw. jednorazówek zrobiło się w latach 2008-09, gdy trwały prace nad nowelizacją polskiego prawa opakowaniowego. Wtedy pojawił się pomysł zakazania toreb z tworzyw sztucznych, ale upadł. Pozytywnym efektem był wzrost świadomości konsumentów, którzy zaczęli zastanawiać się nad tym, co robią i jak sieci handlowe wprowadziły opłaty za siatki, to się nie buntowali, a zużycie toreb spadło — opowiada dyrektor generalna Eko-Paku.

Jednocześnie jednak, jak przypomina, zrobione wówczas badania pokazały krzywy obraz szkodliwości tych siatek dla środowiska. Zdaniem Polaków, są one bowiem bardziej szkodliwe niż zużyte baterie czy akumulatory. Jak już pisaliśmy, płatne reklamówki w sieciach to podwójny zysk dla handlu. W sytuacji gdy produkty pakowane są na miejscu, sklepy mają obowiązek rozliczenia się z nich jako opakowań. Zgodnie z polskim prawem, gdy opakowanie jest napełnione w miejscu sprzedaży, to po zużyciu powstaje odpad opakowaniowy, który podlega odzyskowi. Jednak jeśli sklep taką torbę sprzedaje, to jest ona traktowana jako towar. Co z nim klient robi, to już z punktu widzenia sprzedawcy nieistotne. Detalista nie rozlicza się z jego odzysku, więc ma niższe koszty i jeszcze dodatkowo na sprzedaży toreb może zarobić.

JUŻ PISALIŚMY:„PB” z 6.09.2013 r.
Płacimy za plastikowe siatki na zakupy, bo mają być bardziej eko. Często jednak są dla sklepów tylko dodatkowym źródłem dochodu.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy