Regiony radzą sobie z odnawianiem historycznych obiektów
Mniejsze miejscowości często marzą o możliwościach rozwoju, jakie ma stolica. Jednak już dawno prześcignęły ją w rewitalizacji.
Doświadczenia zachodnioeuropejskich stolic wskazują, że powodzenie projektów rewitalizacyjnych zależy od wielkości kwot, które władze publiczne wykładają na ten cel w początkowym etapie ich realizacji. Właściwie przeprowadzony etap planowania może zaowocować dołączeniem do przedsięwzięcia inwestora prywatnego, który nie tylko sfinansuje resztę remontu, lecz także będzie czerpał korzyści z takiej inwestycji.
Układanka
Rewitalizacja jest procesem złożonym. To nie tylko wyburzenia, remonty czy budowa nowych obiektów. To również konieczność zapewnienia infrastruktury technicznej i drogowej. Nie można też pominąć aspektu społecznego i gospodarczego rewitalizacji. Większość zabytkowej zabudowy to należące do miast komunalne budynki mieszkalne. Rewitalizując takie kamienice, trzeba zapewnić ich mieszkańcom lokum zastępcze na czas modernizacji lub na stałe.
Rewitalizacja zasobów mieszkaniowych wymaga nowej polityki czynszowej, uwzględniającej lokalizację, formę własności, metraż, stan techniczny budynku, wyposażenie i dochody najemców. Wiąże się ona także z wymogiem podpisania nowych umów najmu lub sprecyzowania odmiennych niż dotychczas warunków sprzedaży mieszkań komunalnych. W przypadku wysiedlania dawnych mieszkańców konieczna jest natomiast budowa nowych, tanich mieszkań komunalnych. A tu pojawia się pole do popisu i kolejna możliwość zarobku dla inwestorów i wykonawców.
Gdańsk jest jednym z pierwszych miast w Polsce, które opracowało kompleksowy program rewitalizacji. Plan zakłada jego realizację przez najbliższe 25 lat, zaś fundusze mają pochodzić z kasy miasta i z Unii Europejskiej. Wyboru obszarów przeznaczonych do rewitalizacji dokonano, uwzględniając tak ważne czynniki społeczne jak wysoki odsetek bezrobotnych wśród mieszkańców, stopień wykluczenia społecznego i niski poziom przedsiębiorczości. Priorytet w rewitalizacji przyznano m.in. takim dzielnicom, jak: Jelitkowo, Brzeźno, Nowy Port, Kolonia Abegga, Dolne Miasto czy Orunia. Fundusze na ten cel zarezerwowano w wieloletnim planie inwestycyjnym. Poza tym program rewitalizacji Gdańska zakłada uzyskiwanie środków z funduszy unijnych.
Wabik na inwestora
Podstawową zasadą finansowania rewitalizacji powinna być partycypacja właścicieli oraz najemców w kosztach związanych z pracami budowlano-remontowymi. Aby zachęcić inwestorów do podejmowania działań rwitalizacyjnych, miasto powinno stworzyć im perspektywę zysków. Tak stało się we Wrocławiu.
W 2004 r. gmina Wrocław oraz spółki Fortum Wrocław (dawne Miejskie Zakłady Ciepłownicze) i Kogeneracja podpisały umowę programu, stanowiącego pierwszy etap rewitalizacji miasta.
— W ramach tego programu rewitalizowane budynki zostały przyłączone do sieci ciepłowniczej. W dziewięciu kamienicach piece kaflowe zastąpiono centralnym ogrzewaniem. Dodatkowo każdą z nich wyremontowano przy zachowaniu zabytkowych elementów elewacji. Kogeneracja wyłożyła na ten cel 4,6 mln zł, czyli jedną trzecią nakładów, jakie pochłonęła rewitalizacja. Firma ma do tego czysto biznesowe podejście, bo ta inwestycja będzie się zwracała — tłumaczy Bogusław Rybacki, zastępca dyrektora ds. marketingu Kogeneracji.
Wyburzać po kosztach
Na ogół miasta skarżą się, że nie stać ich na rewitalizację. Kilka miesięcy temu warszawski pełnomocnik ds. rewitalizacji Pragi mówił, że miasto i dzielnica mają pieniądze tylko na remont trzech kamienic rocznie. W ramach zintegrowanego programu rewitalizacji obszarów centralnych Łodzi stworzono schemat kosztów zabiegów rewitalizacyjnych. Według niego, wyburzenia to wydatek rzędu 200- -600 zł za mkw., rewitalizacja istniejącej zabudowy, zależnie od stanu technicznego, pochłania zaś od 200 do 1300 zł za mkw. Budowa nowych obiektów kosztuje natomiast 1400- -2300 zł.
— Warszawa jest daleko w tyle za innymi miastami Polski, o europejskich nie wspominając. Stołecznym decydentom, bez względu na to, czy mówimy o Zarządzie Dróg Miejskich, czy Stołecznym Konserwatorze Zabytków, brak wyobraźni i zdolności planowania takich inwestycji. Podstawą i pierwszym krokiem powinno być zawsze zaplanowanie infrastruktury drogowej, a dopiero potem remonty kamienic. Bez utworzenia sieci parkingów podziemnych i obwodnic Śródmieścia nie ma co mówić o rewitalizacji. Można co najwyżej zastąpić kostkę Bauma na Chmielnej chińskim granitem — takim samym, jak na Krakowskim Przedmieściu. Remont i rewitalizacja to świetna okazja dla inwestorów, ale miasto powinno wydawać pieniądze rozsądnie — komentuje Tomasz Markiewicz, varsavianista ze stołecznego Forum Ochrony Piękna Architektonicznego.
Skąd pieniądze?
Przy dobrej organizacji procesu ubiegania się o pieniądze z Unii Europejskiej podział kosztów można utrzymać w proporcji 1:3, gdzie 1 to wkład projektodawcy (władz miasta, lokalnych przedsiębiorców lub organizacji pozarządowych), a 3 to dofinansowanie z Brukseli.
Źródła euro na rewitalizację:
- Fundusz Poręczeń Unijnych — to z niego udziela się gwarancji lub poręczeń umożliwiających uzyskanie środków z kredytów bankowych lub emisji obligacji na realizacje współfinansowane przez UE.
- Fundusz Termomodernizacyjny — może być źródłem pieniędzy na spłatę nawet 25 proc. kredytu, zaciągniętego na realizację przedsięwzięć termomodernizacyjnych. Mogą z niego korzystać zarówno gminy, wspólnoty mieszkaniowe, jak i osoby prywatne.
- Kredyty dla jednostek samorządu terytorialnego z funduszy Europejskiego Banku Inwestycyjnego na finansowanie rozwoju regionalnego.
- Krajowy Fundusz Poręczeń Kredytowych — daje możliwość ubiegania się o poręczenie lub gwarancję zobowiązań wynikających z emisji obligacji przez jednostki samorządu terytorialnego.
- Fundusz Rozwoju Inwestycji Komunalnych — to dla gmin źródło kredytów, przeznaczonych na finansowanie inwestycji komunalnych, przewidzianych do współfinansowania z funduszy Unii Europejskiej. Kwota kredytu nie może przekroczyć 0,5 mln zł na jeden projekt.