RPP nareszcie posłuchała rynku i obniżyła stopy procentowe

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2001-06-27 13:32

Rada Polityki Pieniężnej pozytywnie zaskoczyła, obniżając wszystkie stopy procentowe o 150 punktów bazowych. Warszawska giełda zareagowała natychmiastowym odbiciem indeksów. Złoty z kolei straciłna wartości. Obie reakcje miały jednak dość krótkotrwały charakter. Ekonomiści są jednak zadowoleni z decyzji i chwalą członków rady za odwagę i odpowiedzialność.

Rada Polityki Pieniężnej po dwudniowym posiedzeniu podjęła decyzję o redukcji wszystkich stóp procentowych w Polsce o 150 punktów bazowych. Jednocześnie rada utrzymała neutralne nastawienie w polityce monetarnej.

Uzasadniając decyzję o obniżeniu wszystkich stóp procentowych w Polsce o 150 punktów bazowych RPP podkreśliła pozytywny z punktu widzenia polityki monetarnej wydźwięk wskaźników makroekonomicznych.

- Majowy wzrost cen nie stanowi zagrożenia dla realizacji celu inflacyjnego i jest zjawiskiem o charakterze przejściowym – powiedział Leszek Balcerowicz, przewodniczący RPP, na konferencji prasowej.

Dodał, że z punktu widzenia procesów inflacyjnych korzystne są tendencje w zakresie zjawisk monetarnych, i nie widać obecnie zagrożenia dla przebiegu procesu obniżania inflacji.

- Niewielkie jest ryzyko wystąpienia silnego impulsu inflacyjnego także ze strony czynników zewnętrznych – powiedział Leszek Balcerowicz.

Mówiąc o przyszłości, prezes NBP zaznaczył, że nie widać zagrożenia dla celu inflacyjnego w tym roku.

- To był ostatni moment na taką decyzję – uważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE.

Jako jedyny spośród ekonomistów ankietowanych przez Puls Biznesu prognozował on tak dużą redukcję stóp NBP. Katarzyna Zajdel-Kurowska, Jacek Wiśniewski z Pekao, Marek Zuber z BPH i Sławomir Nosal z WBK prognozowali redukcję na poziomie 100 pkt. proc.

- Cieszymy się podwójnie, bo byliśmy w wąskiej grupie optymistów. Dobrze się stało, że RPP przejęła pałeczkę i postanowiła podjąć właściwą decyzję – mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.

Jej zdaniem sytuacja przed posiedzeniem RPP była patowa. Z jednej strony mamy do czynienia z mocnym schodzeniem popytu wewnętrznego przez zbyt restrykcyjną politykę monetarną. Jednocześnie wyczerpały się proste mechanizmy pobudzania wzrostu gospodarczego. Po raz pierwszy od lat spadł popyt wewnętrzny, co sprawiło, że polskim firmom coraz trudniej sprzedawać w kraju to, co wyprodukują. Eksportować też nie jest łatwo, gdyż wysokie stopy procentowe powodują przewartościowanie złotego, a to z kolei bije w zyski eksporterów.

Z drugiej jednak strony RPP podkreślała, że zauważa pozytywne procesy dezinflacji, obawia się jednak problemów w sferze fiskalnej. Tegorocznemu budżetowi według różnych szacunków zabraknie 7-12 mld zł.

- Rządowi trudno będzie redukować wydatki, gdyż problemy budżetu leżą po stronie dochodowej – uważa Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Jej zdaniem za niższe wpływy do budżetu pośrednio odpowiedzialna jest także restrykcyjna polityka RPP, która schłodziła polską gospodarkę. A niższy wzrost gospodarczy oznacza mniejsze wpływy do budżetu z tytułu podatków, głównej pozycji dochodowej.

- Dobrze, że to rada ustąpiła. Ale rząd musi teraz pamiętać, by wspomóc kolejne decyzje redukcją wydatków – dodaje ekonomistka BH.

Analitycy oczekiwali jednak decyzji o obniżeniu stóp głównie ze względu na przewartościowanie złotego. Dysparytet stóp procentowych między Polską a Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi powoduje, że zagraniczni inwestorzy chętnie lokują pieniądze w polskich papierach. Decyzja o obniżeniu stóp procentowych miała to zmienić.

- Złoty osłabł tuż po ogłoszeniu decyzji o obniżce stóp, później jednak znów się umocnił, mimo że gracze na rynku walutowym nie dyskontowali wcześniej takiej decyzji – mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Przypomina ona, że mimo obniżki stopy procentowe w Polsce wciąż są wysokie. A ponieważ ekonomiści zgodni się, że od czerwca inflacja znów zacznie spadać, realny poziom stóp nie ulegnie większym zmianom. Długotrwałe osłabienie złotego dałaby więc tylko kolejna obniżka, ta zaś jest obecnie mało prawdopodobna.

- Jednak do października rada raczej nie będzie miała dobrego przeglądu sytuacji, by decydować się na kolejne redukcje. Chyba że nowy parlament zaakceptuje rozsądny plan cięć wydatków budżetowych i zwiększenia deficytu, który znajdzie przychylność RPP. Wówczas może znaleźć się miejsce na jeszcze jedną redukcję o 100 pkt. bazowych – twierdzi Janusz Jankwiak.

Wiktor Krzyżanowski, [email protected]