RPP przeszła metamorfozę

Konrad Soszyński
28-04-2003, 00:00

Dla wszystkich uczestników rynków finansowych było oczywiste, że najważniejszym wydarzeniem w ubiegłym tygodniu było posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Choć nikt z analityków nie miał wątpliwości co do tego, że stan gospodarki wymaga kolejnych redukcji stóp, nie było pewności, jak RPP zareaguje w obliczu marcowych danych o inflacji i produkcji przemysłowej. Do tej pory mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której nawet incydentalny wzrost inflacji, czy wyższy niż średnia prognoz wzrost produkcji przemysłowej, stawał się dla rady argumentem przeciwko cięciu stóp.

Tym razem było jednak zupełnie inaczej. RPP, podobnie jak w poprzednich miesiącach, dokonała obniżki o 25 pkt bazowych. Również komunikat wydany po spotkaniu władz monetarnych zawierał standardowy zestaw argumentów. Jednak komentarze członków RPP można uznać za nieco zaskakujące. Tym razem żaden z nich nie rozwodził się nad tym, jak zachowywał się bieżący wskaźnik inflacji, ani o ile może wzrosnąć inflacja z powodu okresowego wzrostu cen ropy. Zamiast tego mieliśmy okazję usłyszeć komentarze dotyczące pogorszenia się perspektyw wzrostu gospodarki europejskiej oraz uwagi dotyczące wpływu okresowego osłabienia złotego na wzrost cen produkcji sprzedanej przemysłu.

Znacząca dla wniosków co do sposobu prowadzenia polityki pieniężnej w przyszłości była wypowiedź Leszka Balcerowicza na temat prognoz inflacyjnych banku centralnego. Prezes NBP stwierdził bowiem, że prognozy inflacji banku centralnego nie odbiegają znacząco od średniej prognoz banków komercyjnych. Świadczy to o zmianie ocen NBP na bliższe temu, co można nazwać konsensusem rynkowym. W konsekwencji przekłada się to na lepsze perspektywy do łagodzenia polityki monetarnej w tym roku.

Do podobnych wniosków może też prowadzić analiza wypowiedzi dotyczących gospodarki światowej. Do niedawna bowiem wszelkie zawirowania mogące stanowić zagrożenie dla stabilności światowych cen surowców były traktowane jako elementy mogące zagrozić utrzymaniu inflacji pod kontrolą. Tym razem w części poświęconej gospodarce światowej usłyszeliśmy, że bank centralny traktuje obniżkę prognoz stóp jako argument za prowadzeniem łagodniejszej polityki monetarnej. Sądzę więc, że do końca roku możemy liczyć się z obniżką stóp do poziomu 4,75-4,50 proc. Jednocześnie nie można wykluczyć, że jedna z obniżek będzie większa niż serwowane nam od wielu miesięcy przez NBP 25 pkt bazowych. Sprzyjać temu może malejąca dynamika popytu konsumpcyjnego, której spadek widoczny jest w zmniejszającej się od wielu miesięcy, a od początku tego roku ujemnej, dynamice sprzedaży dóbr trwałych oraz odzieży i obuwia. Argumentem za dokonaniem kolejnego cięcia już w maju będzie niższa roczna inflacja. Na jej spadek w kwietniu do 0,3 proc. wskazuje wzrost cen żywności w I połowie kwietnia na poziomie 0,6 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Konrad Soszyński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / RPP przeszła metamorfozę