
Wprawdzie prezes Adam Glapiński przyznał w zeszłym tygodniu, że podwyższona inflacja już nie jest „przejściowa”, ale odpowiadając sam sobie na pytanie o skalę podwyżek dał do zrozumienia, że „nie możemy zdusić gospodarki”. To może sygnalizować większą ostrożność ze strony RPP, czyli mniejsze ruchy na stopach, ale rozłożone bardziej w czasie. Oznaczałoby to podwyżkę o 25 pkt baz. z sygnałem do podtrzymania tego tempa na kolejnych posiedzeniach w zależności od danych inflacyjnych i sytuacji globalnej.
Scenariusz ten może wpisywać się w nieco większą ostrożność innych banków centralnych w kontekście niepewności jaką niesie ze sobą nowy wariant koronawirusa. Czy taka mniejsza podwyżka stóp procentowych przez RPP zaszkodziłaby złotemu? W krótkim terminie tak, w perspektywie kolejnych tygodni nie do końca – na globalnych rynkach zaczyna się rysować scenariusz pod słabszego dolara, co mogłoby pomóc bardziej ryzykownym walutom, w tym rynkom wschodzącym. Wiele będzie też zależeć od tego, jak odebrana zostanie konferencja prezesa Adama Glapińskiego zaplanowana na czwartek.