Zdaniem Jerzego Pruskiego, członka Rady Polityki Pieniężnej, kolejna decyzja o obniżeniu stóp procentowych powinna być poprzedzona uważną obserwacją, czy poprzednie cięcia przyniosły już skutek w postaci przynajmniej pierwszych symptomów ożywienia gospodarki. Na razie argumentów za kolejnymi obniżkami brakuje.
Joanna Wrześniewska (Polsat): Dlaczego Rada Polityki Pieniężnej nie obniżyła stóp procentowych?
Jerzy Pruski (Rada Polityki Pieniężnej): Rada przedyskutowała najważniejsze elementy, które składają się na obraz sytuacji makroekonomicznej w Polsce, i po analizie doszła do wniosku, że nie jest to jeszcze dobry moment na zmianę parametrów polityki pieniężnej. Efekty poprzednich cięć jeszcze nie są w pełni widoczne.
RPP zawsze podkreśla, że bardzo dba o inflację, a ta jest w Polsce niska. Czy nie jest to powód do cięcia stóp?
Nigdy nie ma takiej sytuacji, że argumenty przemawiają za jednokierunkową decyzją. Argumenty są mieszane. Mamy dziś pewną stabilizację inflacji. Przewidujemy, że w najbliższym czasie ona będzie utrzymywała się na niskim poziomie. Natomiast w końcówce roku możemy obserwować pewne odreagowanie — wzrost inflacji. Teraz problem polega na tym, żeby w gospodarce utrzymać stosunkowo niską inflację w dłuższym okresie.
Konsumpcja w Polsce rośnie, ale produkcja przemysłowa nadal jest słaba. Czy to nie jest kolejny argument przemawiający za cięciami?
Z produkcją przemysłową sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Jej dynamika w lutym okazała się lepsza od oczekiwań, jednocześnie obserwowaliśmy bardzo wysoką dynamikę sprzedaży detalicznej. W związku z tym są sygnały, że po gwałtownej obniżce stóp na przełomie 2001 i 2002 roku należałoby teraz wykazać pewną ostrożność, przez pewien czas uważnie obserwować sytuację na rynku.
Czy RPP brała pod uwagę argumenty rządu za obniżeniem stóp? Rząd uważa, że pozostawienie stóp na dotychczasowym poziomie rozczarowuje i nie ma nic wspólnego z realiami gospodarczymi.
To nie są argumenty, to wyrażenie opinii. Wielokrotnie już zwracałem uwagę na to, że perspektywa rządu jest zupełnie inna od spojrzenia Rady Polityki Pieniężnej. We wszystkich krajach na świecie jest tak, że rządy mają ogląd na sytuację w krótkim okresie.
Czy nie przekonał Rady argument prezydenta, że budżet jest, a finanse państwa nie są zagrożone?
Sam fakt zamknięcia drogi legislacyjnej związanej z uchwaleniem budżetu nie wnosi nic nowego do scenariusza makroekonomicznego.