Rumunia kusi dotacjami

Rafał Białkowski
26-05-2010, 15:19

Po co się kopać z koniem na Zachodzie, kiedy można inwestować na południu – przekonuje Accreo Taxand. Na każdą firmę z Polski czeka nawet 5 mln EUR.

Wielu polskim firmom za ciasno na krajowym rynku. Jeśli chcą się rozwijać, muszą szukać klientów za granicą. Czy zachodni kierunek zawsze jest słuszny? Zdaniem firmy doradczej Accreo Taxand – nie.

- Firmy powinny zacząć myśleć o południowym-wschodzie Europy, m.in. o Rumunii, która jest łatwym dużym 20-milionowym rynkiem, wymarzonym dla firm przemysłowych – twierdzi Michał Gwizda, partner w Accreo Taxand.

Jego zdaniem, przypomina Polskę sprzed kilku lat, więc przedsiębiorcy znad Wisły powinni mieć przewagę doświadczenia.

- Po co się kopać z koniem na Zachodzie Europy, gdzie nasze firmy nigdy nie będą liderami, w przeciwieństwie do Rumunii – przekonuje Radosław Czarnecki z Accreo Taxand.

Michał Gwizda podkreśla, że na przedsiębiorców, którzy zdecydują się otworzyć fabrykę w Rumunii, czekają duże pieniądze.

\- Każda firma może ubiegać się na tamtejszym rynku o dofinansowanie z funduszy unijnych oraz granty rządowe – mówi partner Accreo Taxand.

Maksymalna kwota, jaką firma może pozyskać z Brukseli to 5 mln EUR, a w przypadku wsparcia rządu w Bukareszcie nawet 50 proc. inwestycji.

Więcej w dzisiejszym wydaniu "Pulsu Biznesu".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Rumunia kusi dotacjami