Rusza proces Grzegorza W.

Dawid Tokarz
opublikowano: 2003-05-27 00:00

Dziś w stołecznym sądzie rejonowym zaczyna się proces w sprawie nadużyć w PZU Życie. Obok Grzegorza W., byłego szefa tej spółki, którego prokuratura oskarża o spowodowanie ponad 173 mln zł strat, na ławie oskarżonych zasiądzie dziewięć innych osób.

Dzisiaj o 10.00 w Wydziale Karnym Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia rozpocznie się proces karny Grzegorza W., kontrowersyjnego lekarza menedżera, byłego prezesa PZU Życie.

— Grzegorz W. jako szef PZU Życie działał na szkodę tej spółki, czym naraził ją na stratę ponad 173,5 mln zł. Ponadto zarzuciliśmy mu poświadczenie nieprawdy, naruszenie ustawy o działalności ubezpieczeniowej i o rachunkowości oraz usiłowanie przywłaszczenia kwoty ponad 9,4 mln zł — wylicza Zbigniew Jaskólski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która ponad rok prowadziła śledztwo w tej sprawie.

Efektem działań prokuratury było przesłanie — we wrześniu 2002 r. — aktu oskarżenia do sądu. Poza Grzegorzem W. objętych nim jest dziewięć innych osób. Trzy to współpracownicy byłego prezesa z samego PZU Życie, kolejnych sześć to członkowie władz firm, które — w ten czy inny sposób — współpracowały z największym polskim ubezpieczycielem, korzystając z hojności Grzegorza W. Wszystkie będą odpowiadać z wolnej stopy (prokuratura zdecydowała się jedynie na zastosowanie poręczenia majątkowego w łącznej wysokości prawie 1 mln zł). Wszystkie — poza samym Grzegorzem W., który od końca lipca 2001 r. przebywa w areszcie. Żaden z wielu dotychczasowych wniosków obrońców byłego szefa PZU Życie o uchyleniu aresztu nie spotkał się z przychylnością rozstrzygających je sądów (ostatnia decyzja sądu przedłużyła mu areszt do sierpnia 2003 r.). Rodzinie i obrońcom Grzegorza W. nie udało się też zebrać kaucji, którą sąd wyznaczył aż na 6,5 mln zł.

Proces karny prowadził będzie sędzia Krzysztof Petryna, który od jesieni 2002 r. zapoznawał się z aktami sprawy. A są one imponujące — ponad 290 tomów, obejmujących protokoły przesłuchań 174 świadków i bardzo obszerne specjalistyczne opinie biegłych. Na razie salę rozpraw w warszawskim sądzie zarezerwowano na 12 dni. Mało kto jednak wierzy, że w tak krótkim czasie uda się doprowadzić do wydania wyroku.

— Krzysztof Petryna to sprawny sędzia, jednak według mnie nie ma szans, by w tak krótkim czasie doprowadził ten proces do końca — ocenia nasz informator, znajdujący się blisko sprawy.

Możesz zainteresować się również: