Rusza projekt KOV w Brunei

Firma Jana Kulczyka zaczyna kluczowe wiercenia w Brunei. Jest dobrej myśli, bo co piąty odwiert tam to sukces.

Kulczyk Oil Ventures (KOV) wynajął wiertnię, sprowadza ją do Brunei i z początkiem kwietnia będzie już gotowy. Plan na ten rok to dwa odwierty w Bloku L.

— To dla nas kluczowe odwierty i jesteśmy przekonani, że dadzą dobre wyniki — mówi Jakub Korczak, wiceprezes KOV.

KOV już w 2010 r. wykonał dwa odwierty w Bloku L w Brunei. Potem prace pokrzyżowały mu problemy finansowe partnera, ówczesnego operatora. Teraz sam jest operatorem koncesji, ma w rękach zachęcające wyniki kolejnych badań sejsmicznych i — najważniejsze — pieniądze. Inny projekt KOV w Brunei, Blok M, zakończył się fiaskiem i ma już w księgach KOV wartość zero.

Gotówka przypłynie z Ukrainy

— Rozważamy dwa scenariusze. Albo pozyskamy partnera, któremu sprzedamy mniejszościowy pakiet w koncesji, albo sami sfinansujemy projekt, sięgając jedynie po pomostowe finansowanie z zewnątrz. Ostateczną decyzję na pewno podejmiemy do kwietnia, zanim rozpoczną się prace nad pierwszym odwiertem — twierdzi Jakub Korczak.

Koszt jednego odwiertu szacuje się na 9 mln USD, więc dwa, wraz z dodatkowymi badaniami, będą kosztować około 20 mln USD. Taka kwota nie jest dziś dla KOV problemem.

— Nasz ukraiński biznes [poszukiwania i wydobycie gazu — red.] wygeneruje w tym roku 80 mln USD gotówki z działalności operacyjnej. Program odwiertów na Ukrainie [będzie ich osiem — red.] pochłonie ok. 55 mln USD, a nadwyżkę możemy wykorzystać właśnie w Brunei. Potrzebujemy więc w zasadzie tylko chwilowego wsparcia gotówką — podkreśla Jakub Korczak.

Jeden do pięciu

KOV jest przekonany, że tegoroczne odwierty dadzą dobre efekty, ale ryzyka nie ignoruje. Na świecie średnio tylko co siódmy odwiert jest trafiony, a w Brunei, które jest jednym z najbardziej roponośnych obszarów na świecie, co piąty. Entuzjazm KOV jest więc ostrożny.

— Biznes poszukiwawczy polega na tym, że jedne projekty się udają, a inne nie. Dlatego należy mieć zdywersyfikowany portfel aktywów. Ukraina zapewnia nam cash flow, bazę rezerw i produkcji, a ewentualny sukces w Brunei ma szansę skokowo zwiększyć wartość spółki — twierdzi Jakub Korczak.

Jeśli będzie sukces — ruszy wydobycie i sprzedaż.

— Jeżeli dotrzemy do ropy, to rozpoczęcie komercjalizacji zajmie pół roku, a jeśli do gazu — od 12 do 18 miesięcy. Na tym etapie pozyskanie finansowania nie będzie najmniejszym problemem — zapewnia Jakub Korczak.

Inwestorzy mają nadzieję

Rynek kapitałowy, podobnie jak zarząd KOV, wydaje się liczyć na powodzenie poszukiwań w Brunei. Od kilku dni kurs KOV rośnie.

— Czuć entuzjazm w związku z pracami w Brunei, zwłaszcza że nasze zasoby szacuje się tam na 64 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej. Dla porównania — na Ukrainie na 9,5 mln. To obrazuje skalę i potencjał przedsięwzięcia — wylicza Jakub Korczak.

Na Ukrainie KOV wydał do dziś 45 mln USD, a jego tamtejsze aktywa wycenia się na grubo ponad 200 mln USD (nowa wycena ma zostać podana razem z raportem rocznym za 2012 r.). Jednocześnie KOV nadal szuka możliwości inwestycyjnych — albo koncesji, albo firm, które takie koncesje mają.

— Na bieżąco analizujemy różne projekty. Interesują nas przedsięwzięcia podobne do Ukrainy, czyli przejęcie aktywów wydobywczych, ale z dużym potencjałem poszukiwawczym — mówi Jakub Korczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu