Już w listopadzie ruszy przetarg na doradcę, który pomoże ministerstwu skarbu przygotować prywatyzację Południowego Koncernu Energetycznego. To oznacza, że jest szansa na giełdowy debiut PKE jeszcze w 2004 r. Powinna go poprzedzić gruntowna restrukturyzacja.
Na listopad Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) zapowiedziało rozpoczęcie procedury wyboru doradcy w procesie prywatyzacji Południowego Koncernu Energetycznego (PKE) utworzonego z sześciu elektrowni (Jaworzno III, Łagisza, Łaziska, Halemba, Siersza i Balchownia) i dwóch elektrociepłowni (Katowice i Bielsko-Biała). Oznacza to, że już od początku przyszłego roku firma doradcza powinna rozpocząć przygotowania do sprzedaży akcji PKE w ofercie publicznej.
Taką ścieżkę prywatyzacji koncernu preferuje MSP, choć nie wszystkim analitykom się ona podoba.
— Mam wątpliwości co do giełdowego trybu sprzedaży PKE. Doświadczenie mówi, że przychody uzyskiwane z prywatyzacji na rynku kapitałowym są niższe niż w przypadku sprzedaży spółki pojedynczemu inwestorowi. Finał natomiast bywa na ogół podobny, wcześniej czy później akcje i tak trafiają w ręce strategicznego nabywcy — uważa przedstawiciel jednej z firm doradczych, specjalizujący się w branży energetycznej.
Inny ekspert jest zdania, że resort skarbu musi skierować PKE na giełdę, bo nie ma innego wyjścia.
— To duża spółka i istnieje poważne ryzyko, że nie znalazłby się na nią indywidualny nabywca — twierdzi nasz rozmówca.
Giełdowy debiut największego w kraju producenta energii elektrycznej nie nastąpi z pewnością wcześniej niż w 2004 r. W opinii analityków branży, zarząd koncernu musi jeszcze wiele zrobić, zanim wyśle spółkę na warszawską giełdę. Oczywiście automatycznie rodzi się pytanie, czy zdoła?
— Zanim zadebiutuje na parkiecie, Południowy Koncern Energetyczny powinien przejść gruntowną restrukturyzację. Chodzi przede wszystkim o uporządkowanie kosztów i wydzielenie ze struktur koncernu wszystkich działalności, których obecność nie jest konieczna, np. wydziałów remontowych, służb porządkowych i socjalnych. Zarząd PKE, nie mogąc liczyć na aktywność ze strony przyszłego inwestora, musi to zrobić przed prywatyzacją. Mam tylko obawy, czy obecny zarząd zdoła przeprowadzić niezbędną restrukturyzację, będąc — podobnie jak inne zarządy w firmach energetycznych — na garnuszku związków zawodowych — komentuje ekspert.
Przed prywatyzacją PKE trzeba będzie również sfinalizować zapowiedziane przez MSP włączenie do koncernu Zespołu Elektrowni Dolna Odra i kilku okolicznych elektrociepłowni — prawdopodobnie EC Tychy i Zabrze.
Nie można również wykluczyć kolejnych konsolidacji, jeśli resort skarbu nie zdoła indywidualnie sprzedać Zespołu Elektrowni Ostrołęka (jedyną ofertę złożyła El Połaniec kontrolowana przez belgijskiego Electrabela), a także El Kozienice i Stalowa Wola.
Nie wiadomo również, jak ostatecznie rozstrzygnie się sprawa postulowanego przez zarząd koncernu przejęcia akcji kilku kopalni węgla kamiennego i spółek dystrybucyjnych.
Jeden z ekspertów uważa, że przekazanie PKE kontroli nad niewielką grupą dystrybutorów — mniejszą niż potencjał produkcyjny koncernu — nie byłoby złym rozwiązaniem.
— Zapewniłoby to PKE większą stabilizację — uważa analityk.
— Jeśli koncern na to stać, niech stanie do przetargu i kupi akcje dystrybutorów. Jeśli nie, to pojawia się obawa, że jego zamiarem jest subsydiowanie własnej działalności z kasy spółek dystrybucyjnych, a to nie jest dla nich dobra wiadomość — ocenia ekspert.



