Rusza walka o kontrakty

Anna Bytniewska
opublikowano: 2004-02-05 00:00

Rząd chce zmniejszyć deficyt nawozów, znosząc ograniczenia importu z Rosji i Ukrainy. Tam też ich brakuje, więc będzie wojna o kontrakty.

Resort gospodarki likwiduje bariery w imporcie saletry amonowej z Rosji i Ukrainy. Chce ograniczyć niedobór nawozów azotowych na naszym rynku.

Otwarte wrota

15 lutego wygasa kontyngent na import saletry z Rosji. Ministerstwo nie przedłuży go. Trwają też konsultacje międzyresortowe na temat zniesienia zakazu importu z Ukrainy.

— Wiadomo już, że do 1 maja 2004 r. będzie można sprowadzać saletrę bez ograniczeń. Z początkiem maja zaczną obowiązywać w Polsce unijne cła antydumpingowe na saletrę. Warto jednak pamiętać, że na wspólnotowym rynku nie ma barier handlowych — mówi Robert Pryliński, naczelnik w departamencie instrumentów polityki handlowej resortu gospodarki.

Ale na rynkach UE też jest niedobór nawozów azotowych. Niewykluczone więc, że także Bruksela zdecyduje się na zniesienie ceł antydumpingowych.

Kto kupi więcej

Polskie firmy już rozpoczynają zabiegi o kontrakty z producentami nawozów w Rosji i na Ukrainie.

— Preferują oni odbiorców zamawiających duże ilości. W kraju liczy się więc tylko pięciu importerów — mówi chcący zachować anonimowość przedstawiciel firmy importerskiej.

Do importerów chce dołączyć największy producent nawo- zów azotowych w Polsce — ZA Puławy.

— Problem w tym, że w Rosji i na Ukrainie też brakuje nawozów, bo producentom bardziej opłaci się eksportować nieprzetworzony amoniak niż gotowy produkt. Zabiegamy o kontrakt na 20 tys. ton saletry amonowej, ale na razie bez rezultatu. Problemem jest wysoka cena — mówi Zygmunt Kwiatkowski, prezes ZA Puławy.

Puławy liczą na wsparcie Ciechu. W zamian gotowe są udostępnić mu sieć dystrybucji w kraju. Ciech odmawia informacji o negocjacjach w sprawie importu ze Wschodu.

— Jeżeli Puławy złożą nam ofertę współpracy, z chęcią podejmiemy rozmowy — mówi Marek Klat, rzecznik prasowy firmy.