Rybacy stracą

Mira Wszelaka
opublikowano: 2004-11-23 00:00

Aż 50 mln zł rocznie mogą wynieść straty polskich rybaków, jeżeli Bruksela przeforsuje plan podziału Bałtyku. Bój idzie o połowy dorszy.

Rybacy znów biją na alarm. Tym razem zagrożenie płynie z Brukseli, która pod pretekstem ochrony zasobów forsuje podział Bałtyku i ogranicza kwoty połowowe. Komisja Europejska (KE) chce podzielić morze na części: wschodnią i zachodnią oraz przydzielić prawa do połowu, odwołując się do bazy historycznej z lat 1991-2001, czyli sprzed rozszerzenia wspólnoty. Dziś w Brukseli ma zapaść decyzja w tej sprawie.

— Do 1 maja 2004 r. polscy rybacy mieli prawa do wyłącznych stref połowowych. KE w czasie negocjacji naciskała na ich otwarcie, podkreślając potrzebę wolnego dostępu do zasobów. Teraz Bruksela sama wprowadza nowe podziały, przy okazji redukując limity — żali się Marek Gzel, sekretarz Stowarzyszenia Armatorów Rybackich.

Wschodnia część ma być objęta bardziej restrykcyjnymi kwotami połowowymi, głównie dorszy. W zachodniej polscy rybacy natomiast mają niewielki, bo 1,8-proc. udział.

— To dla nas bardzo niebezpieczne rozwiązanie. Polskie rybołówstwo przechodzi trudną restrukturyzację, a propozycje KE oznaczają zmniejszenie połowu dorszy nawet o 65 proc. — mówi Maciej Dlouhy, wiceprezes Krajowej Izby Producentów Ryb.

W wyniku podziału Bałtyku i redukcji kwoty polscy rybacy mogą stracić ponad 50 mln zł rocznie. W podobnej sytuacji znajdą się także litewscy, łotewscy i estońscy.

— Ograniczenia utrudnią rybakom prowadzenie działalności gospodarczej, ograniczą dochody, zahamują restrukturyzację i modernizację floty, a część jednostek doprowadzą do bankructwa — ostrzega Marek Gzel.

Polscy negocjatorzy postulują, by zachodnia część Bałtyku pozostała otwarta. Wszystko ma się rozstrzygnąć dziś podczas posiedzenia ministrów państw UE odpowiedzialnych za rybołówstwo. Jeżeli KE nie zechce odłożyć tego problemu na 2005 r., to jeszcze dziś odbędzie się głosowanie. Do odrzucenia propozycji potrzebne będzie poparcie 13 państw. Polska delegacja od miesięcy próbowała zbudować taką koalicję, także wśród krajów bez dostępu do morza.