Rybołówstwo: restrykcyjne przepisy

Hanna Branecka
opublikowano: 2001-10-31 00:00

Nowa ustawa o rybołówstwie morskim nie broni interesów polskich armatorów i bezkrytycznie przyjmuje zasady unijnej polityki rybackiej, twierdzą przedstawiciele branży. Za działalność niezgodną z jej przepisami armator może zapłacić karę nawet do 1 mln zł.

Ustawa o rybołówstwie morskim została już podpisana przez prezydenta i ma być opublikowania w Dzienniku Ustaw w I połowie listopada 2001 r. Zacznie obowiązywać po upływie 3 miesięcy od ogłoszenia.

Jej uchwalenie ma na celu dostosowanie prawa polskiego w zakresie eksploatacji żywych zasobów morza do regulacji unijnych, a tym samym wdrażania w Polsce wspólnej polityki rybackiej. Jednak przedstawiciele branży mają krytyczny stosunek do nowych przepisów.

— Twórcy ustawy nie konsultowali się ze środowiskiem rybackim. Były jedynie doraźne spotkania. Nie uwzględniono interesów polskiego rybołówstwa. Bezkrytycznie przyjęto rozwiązania unijne, które nie zawsze są korzystne dla polskich przedsiębiorców — narzeka Stanisław Michalski, członek zarządu Stowarzyszenia Rozwoju Rybołówstwa.

Podobnego zdania jest Maciej Dlouhy, prezes Krajowej Izby Rybackiej.

— Ta ustawa jest niemalże czystą kopią ustawy unijnej — twierdzi Maciej Dlouhy.

Ustawa reguluje działalność rybacką na terenie obszarów morskich należących do RP oraz poza granicami Polski. Na polskich wodach morskich łowić mogą armatorzy pod polską banderą, mający siedzibę lub miejsce zamieszkania na terytorium RP. Obcy armatorzy mogą łowić na polskim obszarze, jeżeli pozwala na to umowa między naszym krajem a państwem przynależności danego statku.

Na rybołówstwo trzeba uzyskać licencję i zezwolenie połowowe. Licencja wydawana jest dla każdego statku na okres od roku do 5 lat. Zezwolenie połowowe uzupełnia licencję.

Ustawa wprowadza system monitoringu statków rybackich oraz powołuje specjalne organy do kontrolowania przestrzegania przepisów przez armatorów.

Armator utraci uprawnienia rybackie, jeśli np. stosuje niedozwolone techniki połowów czy też wykorzystuje statek do działalności przestępczej (np. przemyt).

Za drastyczne naruszanie prawa w polskich obszarach morskich na armatora może być nałożona grzywna nawet do 1 mln zł. Za mniejsze przewinienia grożą kary pieniężne do wysokości 20-krotnego przeciętnego wynagrodzenia (np. za niestosowanie się do poleceń funkcjonariuszy służby granicznej, stosowanie niedozwolonych technik połowów, działalność bez zezwoleń).

— Przepisy są bardzo restrykcyjne w zakresie kar. Błędem jest brak taryfikatora kar, a tym samym całkowita dowolność i uznaniowość urzędników w ich wymierzaniu — uważa Maciej Dlouhy.

Dodaje, że ustawa nie uwzględnia wielu postulatów branży.

— Należy ustanowić reprezentantów branży, aby pilnowali naszych interesów na arenie międzynarodowej. Konieczne jest też jak najszybsze utworzenie aukcji rybnej, ponieważ nie ma u nas rynku rybnego i ściśle ustalanych cen na ryby — mówi Maciej Dlouhy.

Stanisław Michalski dodaje, że należy wzmocnić kontrolę połowów i zlikwidować szarą strefę.