Nikt nie zakładał, że w OFE zostanie 15 proc. ubezpieczonych. W ostatnim czasie mowa była co najwyżej o kilku procentach. I to właśnie dlatego Ludmiła Falak-Cyniak, członek zarządu Amundi TFI, jest pozytywnie nastawiona do warszawskiej giełdy w tym roku.
— Uważam, że rynek przereagował sprawę OFE i w cenach został uwzględniony pesymistyczny scenariusz, który się de facto nie ziścił. To moim zdaniem będzie miało pozytywny wpływ na naszą giełdę — uważa Ludmiła Falak-Cyniak.
Specjalistka nie podziela jednak opinii części analityków, którzy uważają, że za 2 lata OFE czeka kolejny test. Do tego czasu fundusze mają rywalizować między sobą stopami zwrotu, po to aby pokazać, że warto było z nimi zostać. Zdaniem zarządzającej z Amundi TFI, nie ma co liczyć na tzw. window dressing.
— OFE powinny ustalić sobie wymagający benchmark i do niego się porównywać. Nie sądzę, aby ci, którzy w tym okienku transferowym zdecydowali się pozostać w drugim filarze, po dwóch latach nagle zmienili zdanie. Są to osoby o wyższych zarobkach i większej świadomości. Wiedzą, że gdy przyjdzie bessa, to na giełdzie trudno będzie o zyski. Dla nich OFE to tylko dodatek do emerytury — uważa Ludmiła Falak-Cyniak.