Igor Kazimierski: Rynek czeka na kolejną falę postępowań układowych
OŻYWIENIE RYNKU: Po pięciu latach dłużnicy znów będą chcieli skorzystać z postępowań układowych — uważa Igor Kazimierski. fot. ARC
Pięć lat temu, kiedy rynek obrotu wierzytelnościami był jeszcze w powijakach, przy szalejącej inflacji i ogromnych zatorach płatniczych byłych państwowych molochów, jednym ze sposobów wyjścia z finansowego impasu było przeprowadzenie programów restrukturyzacyjnych. W wielu przypadkach oznaczało to dla firm upadłość, likwidację lub otwarcie sądowego postępowania układowego.
POWOŁANIE do życia ustawy o restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw i banków z 1993 r. sprawiło, że pojawiła się kolejna możliwość. Ustawa ta określała procedury postępowania ugodowego, które w tym przypadku prowadził bank, a nie sąd. Nazywało się ono bankowym postępowaniem ugodowym. Przedsiębiorstwa mogły korzystać z tego rozwiązania w ciągu trzech lat od dnia wejścia ustawy w życie, czyli do 18 marca 1996 roku. Praktycznie wszystkie huty, spółki węglowe i samodzielne kopalnie w latach 1992-93 skorzystały z możliwości postępowania ugodowego lub układowego. Ideą tych postępowań była redukcja zadłużenia sięgająca 40 proc. oraz rozłożenie pozostałej części długu na kilkuletni okres, najczęściej pięciu lat.
POWIĄZANIA między kontrahentami w przemyśle ciężkim sprawiają, że otwarcie postępowania układowego lub ugodowego przez jednego z partnerów wpływa na pogorszenie lub utratę płynności finansowej u dostawców towarów lub usług. Toteż ci z kolei także zmuszeni są do otwarcia postępowania układowego. Łatwo sobie bowiem wyobrazić, jaka jest sytuacja dostawcy, który po realizacji zamówienia, opłaceniu własnych kooperantów, pracowników, zapłaceniu ZUS i podatku, po kilku miesiącach prób uzyskania należności dowiadywał się o otwarciu przez zleceniodawcę postępowania układowego i ma perspektywę odzyskania należnej kwoty pomniejszonej o 40 proc. i rozłożonej na kilka lat. W konsekwencji mamy do czynienia z falą postępowań układowych przetaczającą się po polskiej gospodarce.
Z NASZYCH analiz wynika, że w najbliższych miesiącach będziemy świadkami następnej takiej fali. Wynika to z faktu, iż od otwarcia pierwszych postępowań układowych mija pięć lat i dłużnicy przekonawszy się o dobrodziejstwach płynących z ich ogłoszenia czekają tylko na odpowiedni moment, aż ich zobowiązania dostatecznie się powiększą i powtórnie skorzystają z możliwości układu.
PARADOKSALNIE, będzie to wpływać ożywczo na rynek obrotu długami. Wierzyciele, doświadczywszy już raz skutków postępowania układowego, szybciej będą podejmowali decyzję o skierowaniu wierzytelności do firmy windykacyjnej. Prowizja takiej wyspecjalizowanej firmy nie jest może niska, ale w porównaniu ze stratami związanymi z częściową lub całkowitą niewypłacalnością dłużnika, warto ponieść taki koszt. Można bowiem liczyć na osiągnięcie wysokiej ceny za wierzytelność. Jeżeli standing dłużnika wskazuje na tylko chwilowe problemy płatnicze, można uzyskać ponad 90 proc. wartości nominalnej wierzytelności. W przypadku gdy dłużnik jest w przededniu wszczęcia postępowania układowego, cena takiej wierzytelności nie przekroczy 20 proc.
FIRMY windykacyjne na dobre zagościły w obrocie gospodarczym. Nie należy korzystać z ich usług tylko w ostateczności, ale czerpiąc z ich doświadczenia, wiedzy oraz zaplecza organizacyjnego, prawniczego i ekonomicznego, traktować je jako stałego partnera w rozliczeniach z kontrahentami.
Igor Kazimierski jest dyrektorem do spraw windykacji Domu Obrotu Wierzytelnościami Cash Flow