Czytasz dzięki

Rynek długu idzie pod prąd

  • Emil Szweda
opublikowano: 25-10-2020, 22:00

Zapowiedź przemiany PGE z największego truciciela w zieloną spółkę wpisuje się w globalny trend odchodzenia od paliw kopalnych na rzecz energetyki odnawialnej, który wymaga jednak gigantycznych nakładów już rekordowo zadłużonego świata.

Jak twierdzi prezes PGE, miejsca na wzrost zadłużenia w bilansie kierowanej przez niego grupy nie brakuje, banki są ponoć skłonne tolerować nawet dług netto sięgający sześciokrotności zysku EBITDA (obecnie ten wskaźnik to dla PGE 1,7). Jest tylko jedno ale — zadłużenie rządowe sięga już poziomów widzianych ostatnio po zakończeniuII wojny światowej, przynajmniej w przypadku gospodarek rozwiniętych. A rynek długu to naczynia połączone — słabsze podmioty rywalizują z mocniejszymi od siebie, oferując wyższe oprocentowanie. Jeśli rządy będą pożyczać więcej i drożej, może się okazać, że koszty odsetkowe zaciągnięcia nowego długu okażą się wyższe niż dziś można kalkulować.

Naturalnie, podobne tezy — o przeroście światowego zadłużenia i możliwych tego konsekwencjach — wygłaszane są co jakiś czas przy okazji publikacji kolejnych danych na ten temat i jak dotąd na komentarzach i przepowiedniach całe niebezpieczeństwo się kończyło. Nie szukając daleko — inwestorzy mają świadomość,jak szybko przyrasta dług w Polsce, a przecież nie wszystkie dane są podawane do wiadomości publicznej. Mimo to rentowność 10-letnich obligacji spadła w ubiegłym tygodniu do 1,24 proc. i znalazła się na najniższym poziomie od przełomu maja i czerwca — i zaledwie 10 pkt baz. dzieli od historycznego rekordu (także z tamtego okresu). Jednak warto zwrócić uwagę, że zachowanie naszego rynku idzie tym razem pod prąd światowym tendencjom, a szczególnie odległe jest od zachowania rynku amerykańskiego, gdzie rentowność obligacji 30-letnich wspięła się do 1,69 proc. i jest najwyższa od czerwca. W jedenaście tygodni rentowność wzrosła o 50 pkt baz. Ale czy ma to znaczenie choćby w średnim terminie?

W nieco szerszym ujęciu rentowność puka od dołu w linię kanału spadkowego, w którym rentowność obligacji USA pozostawała przez cztery dekady. Do zmiany trendu na rosnący droga jest daleka i — biorąc pod uwagę możliwości banku centralnego — niepewna. Niemniej nie jest też niemożliwa do przejścia, nawet banki centralne nie są w stanie wygrać z rynkiem. A wzrost rentowności oznacza, że fundusze obligacji nie tylko przestały zarabiać na utrzymywaniu długich pozycji, a zaczęły wręcz na nich tracić. Dla klientów funduszy inwestycyjnych straty na obligacjach w warunkach realnie ujemnych stóp procentowych mogą być wynikiem nie do zaakceptowania. A jest to kamyczek zdolny uruchomić całą lawinę. Tym większą, że jednym z głównych argumentów broniących obecnych wycen akcji na Wall Street (a nawet dopuszczających ich dalszy wzrost) jest ocena zysków i stopy dywidendy przez pryzmat rentowności obligacji skarbowych. Im wyższa będzie ta rentowność w modelach, tym niższą fundamentalną wycenę akcji można uzyskać. Z tego właśnie powodu punkt, w którym znalazła się rentowność amerykańskich obligacji, jest tak ważny — ich podejście nieco wyżej otworzy drogę dalszym zwyżkom i może mieć wpływ na Wall Street znacznie większy niż tylko potencjalny wzrost kosztów finansowania przedsiębiorstw, utrata ratingów itd. Ale zostaje jeszcze pytanie — gdzie masa pieniędzywycofywana z Wall Street i rynku obligacji skarbowych miałaby się podziać (gdyby do niej doszło)?

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Cóż, zapotrzebowanie przedsiębiorstw na finansowanie zielonych inwestycji wykracza poza dzisiejsze wyobrażenia. PGE zapowiedziało przecież, że jego inwestycje w sektor sięgną 75 mld zł do 2030 r. To akurat tyle, ile były warte całkowite aktywa grupy w czerwcu. A to przykład tylko z naszego podwórka. Osiągnięcie neutralności klimatycznej zapowiedziały też Chiny, pod przywództwem demokratów zrobią to zapewne również USA. Zielony ład jest cywilizacyjną koniecznością, ale to nie znaczy, że dojście do niego będzie tanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Obligacje.pl

Polecane