Rynek, którego nie można ignorować

Włodzimierz Madziar
opublikowano: 08-05-2008, 00:00

Zdążyliśmy się przyzwyczaić do informacji o indyjskich inwestycjach w Polsce. Nazwy Mittal, Videocon, Vipro, Infosys wrastają w krajobraz naszego życia gospodarczego. Można więc pokonać barierę odległości, nieznajomości i odmiennych zwyczajów. Skoro można w jedną stronę, to można i w drugą.

Dynamiczny rozwój gospodarczy w Polsce sprzyja dokonywaniu inwestycji zagranicznych. Pozwala to przedsiębiorstwom na zdobycie nisz rynkowych oraz ekspansję produktów. Dotychczasowe inwestycje polskie na światowych rynkach są jednak ograniczone, co szczególnie widać w Indiach, gdzie Polska jest w siódmej dziesiątce inwestorów z łączną sumą inwestycji około 2 mln USD, a lista znanych nam inwestycji jest bardzo krótka, gdyż ogranicza się do Bella Premier Happy Hygene Care (inwestycja bezpośrednia Toruńskich Zaklady Materiałów Opatrunkowych). Są też zapowiedzi poprawy. Fabrykę puszek wybuduje Can-Pack, podpisano już w tej sprawie Memorandum of Understanding z rządem stanu Maharasztra. Inna firma zainwestowała poprzez swoją zagraniczną spółkę córkę, kilka bada sytuację. Doskonale też radzi sobie Geofizyka Toruń.

Indie to kraj o ogromnym potencjale rozwojowym. Zwiększa się jego handel zagraniczny, rozbudowywane są infrastruktura i baza produkcyjna. Rosnąca klasa średnia gotowa jest kupować wysokiej jakości towary. Rynek wielu produktów rozwija się w tempie po 10-20 proc. rocznie, więc uzyskanie w nim udziału nie wymaga odebrania go konkurencji. Wielkość rynku indyjskiego pozwala właściwie na produkcję na miejscu wszystkiego w opłacalnej ekonomicznie skali. Jeżeli dodamy do tego wysoki jeszcze poziom barier ochronnych, tanią siłę roboczą, to może okazać się, że znalezienie odbiorcy będzie trudne.

Żeby na rynek indyjski wejść, trzeba na nim być. Czasami jedyną metodą istnienia na rynku indyjskim jest własna struktura. Czasem może ją zastąpić dobry partner, ale znalezienie go nie jest łatwe. Własna struktura pozwala na kontrolę nad towarem i pomaga ominąć wąskie gardła. Hindusi bardzo cenią długotrwałe więzi osobiste, tego nie zapewnią dorywczo przyjeżdżający pracownicy polskiej centrali.

Rynek indyjski jest również bardzo chłonny na produkty, których nie opłaca się importować, ale warto je produkować na miejscu. Przykładem soki, transport ich z Europy byłby wożeniem wody, a przecież na miejscu jest wszystko: woda, owoce itd. Polskie firmy mają wiedzę i technologię, a rynek jest bardzo chłonny. Takich produktów jest nieskończenie wiele. Na pewno będzie to przetwórstwo artykułów rolno-spożywczych. Kilkakrotnie spotykaliśmy się z propozycjami joint venture w przemyśle stoczniowym. Dziedziny można by mnożyć, jak np. inwestycje w szeroko rozumianą energetykę (m.in. małe elektrownie, biopaliwa i inne paliwa odnawialne), produkcję artykułów higienicznych. Wielki rynek stanowią kosmetyki lub materiały budowlane.

Inwestorzy zagraniczni planujący prowadzić działalność gospodarczą w Indiach mogą wybrać z szerokiej gamy form prawnych, inwestować samodzielnie bądź w formie joint venture. Możliwe jest również przejęcie istniejącej firmy indyjskiej. Główną zaletą joint venture jest wniesiona przez partnera wiedza i umiejętność poruszania się po rynku, czasem aport rzeczowy w formie nieruchomości, co w Indiach jest niesłychanie ważne. Ryzykiem jest brak pełnej kontroli nad spółką, w wypadku sporu partner miejscowy będzie na ogół w uprzywilejowanej pozycji.

Nikt nie obiecuje, że będzie łatwo. Założenie i utrzymanie firmy w Indiach wymaga cierpliwości i determinacji, ale w obliczu tych samych trudności stoi konkurencja. Kiedy firma zakorzeni się w Indiach, wtedy to, co sprawiło najwięcej kłopotu, stanie się najlepszą ochroną.

Obserwując rozwój sytuacji i zachodzące przesunięcia środków ciężkości gospodarki światowej, możemy zaryzykować twierdzenie, że obecność w Azji jest koniecznością dla firm, które zamierzają poruszać się w głównym nurcie najważniejszych wydarzeń ekonomicznych XXI w.

Włodzimierz Madziar

wydział handlu i promocji Ambasady RP w New Delhi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Madziar

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu