Rynek mocy tuczy węglową PGE

Polski rynek mocy jest o 1 mld zł droższy niż przewidywano i wspiera głównie elektrownie węglowe z państwowej grupy PGE. Trzeba to zmienić — uważa think tank Forum Energii.

Forum Energii, think tank wyspecjalizowany w analizach rynku energetycznego, podsumował wyniki trzech dotychczasowych aukcji mocowych, które przyznały wsparcie głównie konwencjonalnym źródłom energii elektrycznej.

— Rynek mocy na razie utrwalił strukturę miksu energetycznego w Polsce. Utrzymuje w systemie stare bloki i dodatkowo wspiera nowe inwestycje węglowe, które bez rynku mocy od początku generowałyby straty. Dotychczas nie pojawiły się nowe projekty gazowe — zauważa Aleksandra Gawlikowska-Fyk, kierownik projektu Elektroenergetyka w Forum Energii.

Strumień płynie do PGE

Rynek mocy został przyjęty na początku 2018 r. i był kolosalną zmianą dla polskiego rynku energetycznego. Elektrownie, które dotychczas zarabiały na sprzedaży wyprodukowanego prądu, miały zacząć dostawać pieniądze również za samą gotowość do jego produkcji. Taki dwutowarowy rynek miał wesprzeć źródła konwencjonalne opalane węglem i gazem, którym odnawialne źródła energii odebrały część przychodów. Uzyskane pieniądze miały być przeznaczone na modernizację i nowe inwestycje. Z danych zebranych przez Forum Energii wynika, że mechanizm nie spełnił swojego zadania.

— Na aukcjach mocy, które zostały do tej pory zorganizowane, zakontraktowano moce za ponad 35 mld zł. Prawie nie ma tu nowych inwestycji, więc miks nie zostanie zdywersyfikowany — podaje Aleksandra Gawlikowska-Fyk.

Prognozy Ministerstwa Energii wskazywały, że rynek mocy będzie kosztował odbiorców (bo opłata mocowa będzie od 2021 r. doliczana do rachunku za prąd) ok. 4 mld zł rocznie. Tymczasem po trzech pierwszych aukcjach widać już, że koszt w latach 2021, 2022 i 2023 wyniesie nieco ponad 5 mld zł rocznie. Lwia część tej kwoty trafi do kontrolowanej przez państwo PGE, największego wytwórcy energii w Polsce. Forum Energii wyliczyło, że przez trzy lata gigant zainkasuje 7,5 mld zł. Następne w rankingu Enea i Tauron, też państwowe, dostaną odpowiednio 2,3 i 1,7 mld zł. Wyliczenia Forum Energii wskazują też, że pieniądze popłyną przede wszystkim do istniejących bloków węglowych. Ich udział w mocach zakontraktowanych na 2023 r. wynosi prawie 83 proc. Jedynym nowym źródłem węglowym, które uzyskało wsparcie, jest blok budowany w Ostrołęce. Nowych źródeł gazowych jeszcze nie zgłoszono.

Czy warto wspierać gaz?

Analiza Forum Energii ujrzała światło dzienne na nieco ponad miesiąc przed terminem czwartej aukcji mocowej. Odbędzie się 6 grudnia i pozwoli zakontraktować moc na 2024 r. Kolejny rok będzie już podlegał innym mechanizmom, ponieważ dostawy energii po 1 lipca 2025 r. będą podlegały limitowi emisyjności 550 g CO 2/ kWh. Ten parametr wyklucza wspieranie jednostek węglowych.

— Pytanie, czy rynek mocy, w którym wynagrodzenie otrzymują jednostki gazowe, magazyny i DSR [mechanizmy zarządzania popytem — red.], jest pożądany. Przecież gaz to też źródło emisyjne. Jednocześnie Polska podejmie najprawdopodobniej decyzję o dążeniu do neutralności klimatycznej. Dlatego uważamy, że rynek energii elektrycznej w Polsce potrzebuje pilnej i dogłębnej reformy, której elementem jest zmiana w rynku mocy — podkreśla Aleksandra Gawlikowska-Fyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu