Rynek najmu świeci pustkami

opublikowano: 11-09-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Mocno przerzedzona oferta to niejedyna bolączka potencjalnych lokatorów. Szokują również ceny.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak mocno skurczyła się oferta mieszkań na wynajem w Polsce
  • o ile wzrosły średnie ceny najmu w największych miastach
  • czego zdaniem analityków można się spodziewać w najbliższych miesiącach

Wrzesień był dotychczas najgorętszym miesiącem na rynku najmu. W tym roku temperatura jest znacznie niższa. Nie wynika to jednak z braku potencjalnych najemców, ale z tego, że w niektórych miastach... nie ma już czego wynajmować.

Większy metraż, mniejszy deficyt

Lutowy wybuch wojny za naszą wschodnią granicą i masowy napływ Ukraińców do Polski spowodowały, że oferta mieszkań na wynajem mocno się przerzedziła.

— Na koniec marca spadek w niektórych miastach wyniósł nawet 90 proc. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia głównie na południu kraju — w Krakowie i we Wrocławiu. W pozostałych dużych miastach spadek podaży sięgał 70-80 proc. Mniejszy był w ośrodkach położonych daleko od granicy z Ukrainą, np. w Szczecinie wyniósł 60 proc. Łącznie na sześciu największych rynkach podaż zmalała o 82 proc.— mówi Anna Karaś, starszy konsultant działu badań rynku mieszkaniowego JLL.

Choć od marca minęło już kilka miesięcy, sytuacja nadal jest trudna. Według danych JLL pod koniec sierpnia w sześciu największych miastach dostępnych było wciąż o 62 proc. mniej nieruchomości na wynajem niż rok wcześniej. W mniejszych ośrodkach wybór również jest mocno okrojony, np. w Rzeszowie oferta zmniejszyła się w ciągu roku o 58, w Katowicach o 61, a w Lublinie o 65 proc.

Z danych firmy Otodom wynika, że im większy metraż, tym mniejszy spadek liczby nieruchomości w ofercie. W porównaniu z końcem lutego pod koniec sierpnia dostępnych mieszkań do 20 m kw. było aż o 64 proc. mniej, a od 20 do 40 m kw. o 51 proc. Liczba nieruchomości o powierzchni 40-60 m kw. spadła o 46 proc., a 60-80-m kw. o 42 proc.

— Nie ma co ukrywać, że sytuacja najemców jest trudna. Mamy do czynienia z zaburzoną cyklicznością na rynku. Osoby z Ukrainy, które dotychczas mieszkały w pokojach przy rodzinie, wynajmują samodzielne mieszkania, znacznie przyczyniając się do zwiększenia popytu na lokale na wynajem. Ponadto jesteśmy w przededniu rozpoczęcia nowego roku akademickiego — tłumaczy Marcin Jańczuk, ekspert agencji Metrohouse.

Drożej nawet o połowę

Skutkiem wzmożonego zapotrzebowania na wynajem jest skokowy wzrost czynszów.

— Od kilku lat od sierpnia do początku listopada ceny najmu rosły od 3 do 10 proc. w skali roku. W tym roku wzrost wynosi od 23 proc. w Białymstoku do nawet 54 proc. we Wrocławiu i w Krakowie. Choć ceny nie idą w górę już tak gwałtownie, jak w pierwszych miesiącach wojny, to jednak pozostają na bardzo wysokim poziomie. Za kawalerkę w Warszawie np. trzeba zapłacić średnio 2,5 tys. zł, o 29 proc. niż rok temu — mówi Bartłomiej Baranowski, ekspert Domiporta.pl

Czego można się spodziewać w najbliższych miesiącach?

Marcin Krasoń, ekspert rynku mieszkaniowego w firmach Obido i Otodom, nie ukrywa, że znaków zapytania jest wiele.

— Nie wiemy, czy wojna w Ukrainie zakończy się za kilka tygodni czy za kilka lat. Jak się zakończy, to nie wiemy, jaki odsetek Ukraińców wróci, a jaki zostanie w Polsce. To bardzo istotny, a zarazem bardzo nieprzewidywalny czynnik, mający wpływ na cały rynek mieszkaniowy w Polsce. Jeśli nic się nie wydarzy, to w kolejnych kwartałach spodziewam się dalszego odbudowywania podaży, być może z lekkim spadkiem średnich stawek — mówi Marcin Krasoń.

Bartłomiej Baranowski natomiast uważa, że w najbliższych miesiącach ceny najmu mogą delikatnie wzrosnąć.

— Taka sytuacja może utrzymać się nawet do marca przyszłego roku. Wiele zależy od tego, jak wielu obywateli Ukrainy zdecyduje się przezimować ten sezon grzewczy w Polsce — twierdzi ekspert Domiporta.pl.

Poznaj program konferencji “Kontrakty budowlane”, 28-20 września 2022, Online >>

Karolina Klimaszewska, analityczka firmy Otodom, dodaje, że obecna sytuacja na rynku sprzyja wynajmującym, a nie najemcom i trudno spodziewać się odwrócenia tego trendu.

— Choć po rozpoczęciu roku akademickiego poszukujących może być mniej, to wysokie ceny ogrzewania, prądu czy kredytów, będą zmuszać właścicieli do podwyższania czynszu. Może to prowadzić do szukania przez najemców tańszej alternatywy. Dla studentów mogą to być akademiki, chociaż liczba dostępnych w nich miejsc jest ograniczona. Młode osoby być może zdecydują się na powrót do rodzinnego domu bądź znalezienie lokum z niższym czynszem poza miastem, mając na uwadze dłuższy dojazd do centrum — uważa Karolina Klimaszewska.

Okiem eksperta
Światełko w tunelu
Jarosław Jędrzyński
ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Ceny najmu poszybowały. Aby ograniczyć koszty, studenci mogą poszukiwać mieszkań w gorszych lokalizacjach — peryferyjnych bądź podmiejskich, ewentualnie zdecydować się na większe lokale z większą liczbą najemców.

Wiele wskazuje jednak na to, że szczyt perturbacji na rynku wynajmu, wynikający z sytuacji za wschodnią granicą, mamy już za sobą. Od kilku tygodni widać symptomy normalizacji sytuacji rynkowej, stabilizacji cenowej,czy też końca topnienia oferty lokali na wynajem. Obecnie więcej uchodźców opuszcza nasz kraj, niż do niego przybywa. Ten trend powinien się utrzymać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane