Rynek nie obawia się słabego euro

Piotr Burza
opublikowano: 1999-07-20 00:00

Rynek nie obawia się słabego euro

BEZ STRACHU: Umacnianie się złotego w relacji do walut obcych nie będzie miało wpływu na nasz bilans płatniczy, pod warunkiem, że bank centralny nie będzie interweniował w forex — uważa Krzysztof Dzierżawski z Centrum im. A. Smitha. fot. Borys Skrzyński

Wczoraj wartość wspólnej europejska waluty w relacji do złotego spadła do najniższego poziomu od początku swego istnienia. Rynek jednak zbytnio się tym nie przejął.

Większość ekspertów twierdzi, że kłopoty euro nie będą miały większego wpływu tak na nasz bilans płatniczy, jak i na budżet firm handlujących z krajami Eurolandu.

Specjaliści uważają, że nasze wskaźniki makroekonomiczne sygnalizują przyspieszenie rozwoju gospodarczego i w związku z tym, ostatnie umocnienie złotego jest tego naturalną przyczyną.

— Nie dostrzegam żadnych niebezpieczeństw w zbytnim osłabianiu się euro. Nakładają się na to bowiem dwa zjawiska —- spadek euro na światowych rynkach oraz umacnianie się złotego. Na dłuższą metę złoty nadal będzie się wzmacniał w relacji do walut zachodnich, rosła będzie również jego siła nabywcza. Jeśli nastąpi zbyt silne umocnienie złotego, sam rynek doprowadzi do osłabienia jego wartości. Nie widzę też niebezpieczeństwa dla bilansu płatniczego. Musi być on równoważony przez eksport, inwestycje zagraniczne i import — mówi Krzysztof Dzierżawski z Centrum im. Adama Smitha.

— Wzmocnienie złotego wynika z napływu kapitału zagranicznego. Na krótkoterminowe osłabienie złotego mogą wpływać jedynie czynniki zewnętrzne. Mogliśmy to zauważyć na początku ubiegłego tygodnia, gdy spadek wartości naszej waluty był spowodowany obawami przed ponownym kryzysem w Ameryce Łacińskiej. Jednak napływ dewiz spowodował, że złoty może się zbliżyć do 7 proc. odchylenia od parytetu. Cena dolara wynosiłaby wtedy 3,87 zł, a euro-3,92 zł — uważa Mateusz Bieniek, szef dealerów walutowych Banku Handlowego.

Spokojne są także firmy, które rozliczają się w euro.

— Transakcje, które zawiera Elektrim, są denominowane w euro. Wahania kursów walut są zawsze brane pod uwagę. Spadek wartości euro nie będzie miał jednak wpływu na politykę firmy i na jej finanse. Wynika to z tego, że nie zawieramy transakcji krótkoterminowych, lecz długoterminowe kontrakty — twierdzi Piotr Czarnowski, rzecznik prasowy Elektrimu.