Jeśli uwzględnimy medianę wycen dla poszczególnych spółek, okazuje się, że wskaźnik blue chipów wart jest fundamentalnie prawie 3420 pkt. To ponad 25 proc. więcej, niż wyniosła jego wartość na zamknięciu wczorajszej sesji. Rozbieżność między szacunkami analityków a tym, jak akcje wycenia rynek, jest więc spora. Specjaliści bronią efektów swojej pracy i podtrzymują twierdzenie o dużym potencjale wzrostu notowań blue chipów. Widzą także spore rezerwy u mniejszych spółek.
ANALITY WIDZĄ WIG20 WYŻEJ NIŻ INWESTORZY

Jeśli uwzględnimy medianę wycen dla poszczególnych spółek, okazuje się, że wskaźnik blue chipów wart jest fundamentalnie prawie 3420 pkt. To ponad 25 proc. więcej, niż wyniosła jego wartość na zamknięciu wczorajszej sesji. To cenny argument dla inwestorów optymistów, których mimo spadku jeszcze trochę pozostało. Aż 29 proc. uczestników sondy w portalu pb.pl (jej wyniki opublikowaliśmy w poniedziałek) uznało, że akcje spółek są niedowartościowane. Była to najczęściej wybierana odpowiedź w naszej sondzie. Przedstawiliśmy w niej 10 argumentów do wyboru — 5 za wzrostami, 5 za kontynuacją spadków. Wyniki można znaleźć na stronie www.pb.pl.
Rozbieżność między szacunkami analityków a tym, jak akcje wycenia rynek, jest więc spora. Specjaliści bronią efektów swojej pracy. Tłumaczą, że inwestorzy nie patrzą obecnie na fundamenty, bo bardziej liczą się złe nastroje na rynkach światowych i konieczność wypłaty przez fundusze kapitału z tytułu umarzania jednostek uczestnictwa. Tymczasem — jak zwracają uwagę eksperci — gracze ignorują dobre wyniki większości dużych spółek i nie dają wiary wciąż optymistycznym prognozom na kolejne lata. Bieżący wskaźnik cena do zysku dla WIG20 równy jest 14, a tzw. przyszły (czyli uwzględniający prognozy wyników firm na 2008 r.) nie przekracza 12. A więc stosunkowo niewiele.
To jednak wartość łączna, obliczona w ten sposób , że większy wpływ na
wskaźnik mają ci, którzy więcej ważą w WIG20. Przede wszystkim tzw. wielka
piątka, czyli PKO BP, Pekao, TP, KGHM i PKN Orlen. Akcje dwóch ostatnich mają
jednocyfrowe, bieżące wskaźniki C/Z (odpowiednio — 4,9 i 5,4), co istotnie
zaniża wartość charakterystyczną dla całego indeksu. Tymczasem dwanaście firm ma
wskaźnik wyższy od średniej, z tego C/Z dla ośmiu przekracza 20. Tę ostatnią
grupę trudno więc uznać za atrakcyjną inwestycyjnie.
Nie zmienia to faktu, że analitycy wciąż widzą duży potencjał wzrostu
notowań blue chipów. W przypadku niektórych spółek (Cersanit, Polimex i Asseco —
czytaj obok) sięga on kilkudziesięciu procent. Większość wycen to tzw. ceny
docelowe z perspektywą osiągnięcia ich w ciągu dwunastu miesięcy od daty wydania
raportu. To powoduje, że wspomnianą wartość 3420 pkt dla WIG20 należy traktować
jako poziom, który za jakiś czas rynek mógłby osiągnąć, gdyby inwestorzy
słuchali rekomendacji.
Warto jednak zwrócić uwagę, że w hossie wyceny nie nadążały za
dynamicznie rosnącym rynkiem i zrównały się z nim dopiero wtedy, gdy akurat
doszło do zmiany trendu. Dla WIG20 było to blisko 4000 pkt. Później było już
tylko gorzej. Indeks osunął się o 30 proc., a wraz z tym w dół poszły też wyceny
sporządzane przez biura maklerskie. Średnio — o 14 proc. Jeśli sytuacja sprzed
roku miałaby się powtórzyć, z zakupami akcji należałoby poczekać do momentu, aż
analitycy pogodzą się z tym, jak wartość blue chipów ocenia rynek. W końcu to on
ma zawsze rację.