Rynek owoców czeka na regulacje

Łukasz Gromkowski
opublikowano: 2003-12-08 00:00

Polscy importerzy owoców i warzyw oczekują uregulowania zasad obrotu tą grupą towarów. Bez tego ich przyszłość może stanąć pod znakiem zapytania.

Firma Bury powstała przeszło 10 lat temu jako przedsiębiorstwo rodzinne. Działalność rozpoczęła od kilku stanowisk na lubelskiej giełdzie warzywnej. Systematycznie poszerzała asortyment, dążąc do zdobycia pozycji bezpośredniego importera owoców i warzyw. Obecnie firma dysponuje ponad 2,5 tys. mkw. powierzchni magazynowej, dojrzewalnią bananów, specjalistycznymi środkami transportu chłodniczego i składem celnym. Ma punkty sprzedaży w Elizówce koło Lublina (tu też mieści się siedziba firmy), w Rzeszowie oraz w Zamościu. W Polsce dostarcza owoce i warzywa m.in. do sieci sklepów Aldik, Stokrotka, PSS Społem, Groszek i E.Leclerc.

— Znalezienie grupy solidnych kontrahentów polskich i zagranicznych było procesem żmudnym i długotrwałym. Jednak mniej więcej od 1998 r. nasza marka zaczęła być rozpoznawana i dobrze postrzegana w Polsce, a w ostatnim czasie także za granicą — mówi Jacek Bury, właściciel firmy.

Firma importuje towary z Hiszpanii, Włoch, Grecji, RPA, krajów Ameryki Południowej, republik byłej Jugosławii oraz Węgier. Zajmuje się także eksportem — głównie na Ukrainę, Białoruś, do Rumunii, Słowacji, Bułgarii i Mołdowy.

W Polsce i na Ukrainie

Firma Bury skupia się na wzmocnieniu wypracowanej pozycji na rodzimym rynku oraz na zwiększeniu swego uczestnictwa na rynku ukraińskim. Cła na importowane na Ukrainę cytrusy są obecnie stosunkowo niskie, ale już na warzywa i owoce, takie jak produkowane w Polsce, są dosyć wysokie. Dlatego też firma weszła w spółkę z ukraińskim przedsiębiorstwem i chce bezpośrednio na tamtym rynku wytwarzać towary na podstawie własnych technologii, nasion, zaplecza magazynowego. Dzięki temu nie będzie zmuszona płacić ceł, a ceny produktów będą niższe. Poza tym filia firmy Bury w Hiszpanii umożliwia bezpośredni import cytrusów na rynek ukraiński.

Wzmacniając swoją pozycję w Polsce planuje przeniesienie większości magazynów do Lublina. Mimo redukowania kosztów, firma modernizuje także bazę magazynową i transportową, wymienia sprzęt (m.in. chłodnie).

— Branża owocowo-warzywna opiera się w znacznej mierze na zaufaniu i wyrobionej renomie u zagranicznych kontrahentów. To oczywiste, że lepiej współpracuje się, jeśli między firmami z różnych krajów panują partnerskie stosunki — twierdzi Jacek Bury.

Hegemonia supermarketów

Handlem owocami i warzywami w Polsce zajmuje się kilkaset firm. Spora część tych największych ma problemy finansowe i dokonuje poważnych reorganizacji. Przyczyną jest m.in. zamknięcie po 2001 r. rynku ukraińskiego wskutek podwyższenia ceł oraz niełatwa współpraca z supermarketami.

W ostatnim czasie coraz intensywniej wchodzą na nasz rynek zachodnie firmy handlujące owocami. Ich polityka i podejście do tej branży zasadniczo różni się od zachowań polskich przedsiębiorców. Nastawiają się w znacznym stopniu właśnie na dostawy do supermarketów i często to właśnie pod ich oczekiwania tworzą swoją ofertę, manipulując cenami. Dla dużego sieciowego odbiorcy są one zwykle niższe niż dla odbiorcy hurtownego obsługującego rynek poza supermarketami.

— Po wejściu do UE sytuacja tego sektora może się nieznacznie pogorszyć. Brak ustawowych regulacji obrotu niektórymi towarami z tej grupy przysporzy formalności. Wynika to między innymi z niefrasobliwości w podejściu polskiego rządu do kwestii importu niektórych owoców i warzyw z UE — mówi Jacek Bury.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface