Rynek pracy w USA odżywa, lecz za wolno

Łukasz Wróbel, Noble Securities
opublikowano: 02-02-2011, 17:56

W Stanach Zjednoczonych prywatni przedsiębiorcy już dwunasty miesiąc z rzędu tworzyli więcej miejsc pracy niż likwidowali. Tempo ożywienia jest jednak zbyt wolne, by obniżyć stopę bezrobocia.

Agencja ADP badająca rynek pracy w USA poinformowała w środę, że firmy utworzyły w styczniu 187 tys. miejsc pracy. Ekonomiści oczekiwali ok. 145 tys. nowych miejsc pracy, ale wbrew pozorom, po uwzględnieniu rewizji publikacji z grudnia 2010 r. (w dół o 50 tys. etatów), dane te można uznać za rozczarowujące. Ostatni raz dwunastomiesięczną serię wzrostową wskaźnik ADP odnotował w latach 2006-2007 r. W piątek dowiemy się, jak wyglądała w styczniu sytuacja na całym amerykańskim rynku pracy, ponieważ wówczas oficjalne statystyki za styczeń zaprezentuje Departament Pracy.

Na Wall Street indeksy w pierwszych godzinach handlu poruszały się na wysokości wczorajszego zamknięcia, a te z Europy Zachodniej nieznacznie spadały. W Azji dzień zakończył się w bardziej optymistycznych nastrojach - NIKKEI wzrósł o 1,7 proc., a rosyjski RTS zyskał na wartości 1,1 proc. WIG20 i WIG spadły o 0,1 proc. Wśród najmocniej taniejących dużych spółek znalazł się PKN Orlen (-2,4 proc.), chociaż trudno powiązać to bezpośrednio z cenami ropy naftowej. W środę na rynku paliw o prawie 1 proc. drożały zarówno ropa typu brent (do ok. 102,5 USD za baryłkę), jak i ropa typu crude (ok. 91 USD za baryłkę). Jeśli ktoś sądzi, że rosnące ceny surowców na całym świecie, to wyłącznie wynik skrajnie łagodnej polityki pieniężnej największych banków centralnych, to warto, by w swoim modelu uwzględnił również czynniki atmosferyczne.

W USA śnieżyca sparaliżowała wschodnie wybrzeże, przez co handel na Chicagowskiej Giełdzie Towarowej rozpoczął się z blisko dwugodzinnym opóźnieniem, a Australijczycy przygotowywali się do odparcia największego w historii huraganu. Podobnych zjawisk w ciągu ostatnich kilku miesięcy doświadczono na wszystkich kontynentach i trudno nie zaobserwować, że już przełożyło się to na oczekiwania inwestorów (niższe zbiory i wzrost cen produktów rolnych). W środę cukier drożał o 5 proc. (od początku roku o 13 proc.), a pszenica i kukurydza są najdroższe od połowy 2008 r., a bawełna jest obecnie o 21 proc. droższa niż 1 stycznia 2011 r.

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ: Łukasz Wróbel, Noble Securities

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Wróbel, Noble Securities

Polecane