„Rynek przemówił”

Marek DruśMarek Druś
opublikowano: 2013-03-11 11:18

...i to, co ma do powiedzenia, to że katastrofiści nie mieli racji, twierdzi amerykański ekonomista Paul Krugman.

Według ekonomistów sprzyjających konserwatystom, miało dojść do katastrofy po tym, jak rząd USA nie zdecydował się na cięcie wydatków m.in. na Social Security, Medicare czy Medicaid. „Strażnicy obligacji” mieli zareagować i ukarać rząd gwałtownym wzrostem rentowności długu USA, pisze Krugman. I co się stało?, pyta retorycznie znany z demokratycznych sympatii ekonomista. Rynek akcji eksplodował i Średnia Przemysłowa Dow Jones osiągnęła największą wartość w historii. Jednocześnie rentowności długu USA trzymają się blisko dna. Krugman z satysfakcją podkreśla, że katastrofiści mają w ostatnich latach długą serię porażek. Ale nie to, jego zdaniem, jest najważniejsze.

- Najważniejsze w tych szczególnie nietrafnych prognozach jest to, że pochodzą one od ludzi, którzy stale przywołują potencjalny gniew rynku jako powód podążania za ich radami politycznymi - napisał Krugman.

Ekonomista nazywa ich „kapłanami, którzy żądają od ludzi ofiary, aby uspokoić wściekłego boga”. 

- W rzeczywistości nie mają oni pojęcia, czego ci bogowie rzeczywiście chcą, a po prostu projektują swoje własne preferencje na rzekomy „umysł rynku” - twierdzi Krugman.

Podkreśla, że zdaje sobie sprawę, że sygnały z rynków nie są całkowicie dobre.

Paul Krugman; fot. Bloomberg
Paul Krugman; fot. Bloomberg
None
None

- To co przekazuje nam rynek, to że strach i uprzedzenia, które zdominowały dyskusje w Waszyngtonie przez lata, są całkowicie nietrafne. Mówi nam również, że ludzie, którzy karmili te lęki i lansowali te uprzedzenia nie mają pojęcia, jak w rzeczywistości działa gospodarka – twierdzi Krugman.