Rynek się zmieni, ale jeszcze nie teraz

Kamil Kosiński
opublikowano: 2005-03-02 00:00

Blisko dwustu dostawców nie może się utrzymać na rynku aplikacji dla MSP. Znikać będą jednak powoli.

Rynek oprogramowania dla małych i średnich firm jest bardzo rozproszony. Działają na nim zarówno producenci mniejszych systemów ERP, jak i tzw. aplikacji pudełkowych, przy czym kilku dostawców łączy w swojej ofercie software z obu grup. Agencja badawcza DiS szacuje łączną liczbę domów soft-ware’owych, zabiegających o względy małych i średnich firm, na blisko 200. W większości to firmy polskie. Zaledwie czterem przypisuje się przy tym wartościowy udział w rynku na poziomie 5 proc. Reszta może się cieszyć, jeśli przekracza 3 proc. Coraz bardziej naturalne stają się więc pytania, jak długo ten stan będzie trwał, kiedy rynek zacznie się krystalizować i chociażby liderzy będą wyraźnie więksi od pozostałych konkurentów.

Zdaniem Zbigniewa Rymarczyka, członka zarządu Comarchu, który małym i średnim firmom oferuje zarówno system ERP jak i aplikacje pudełkowe, proces ten już się rozpoczął.

Przestali się liczyć

— Trzy, cztery lata temu jednym z naszych konkurentów w segmencie aplikacji pudełkowych była firma Navo. Postrzegaliśmy ją na równi z Matrix.pl i Wa-Pro, a obecnie jest już praktycznie nieobecna — zaznacza Zbigniew Rymarczyk.

— Proces wycofywania się niektórych producentów oprogramowania z rozwijania własnych aplikacji jest widoczny. Kilka lat temu firma Yuma zrezygnowała z promowania własnego produktu i wprowadziła do Polski system izraelski, który później stał się SAP Business One — potwierdza Marek Suszczyk, dyrektor ds. sprzedaży Exact Software Poland.

Proces konsolidacji rynku potrwa jeszcze kilka lat. Nasi rozmówcy twierdzą, że bliżej pięciu niż dziesięciu. Zdaniem Tomasza Sokołowskiego, dyrektora ds. finansów i marketingu firmy InsERT, dużych przetasowań można się spodziewać m.in. przy okazji wprowadzania euro.

— Duże zmiany dotyczące podatku VAT, denominacji czy wreszcie samo wejście Polski do Unii Europejskiej to były momenty, gdy więksi gracze przejmowali część klientów mniejszych domów soft-ware’owych. Te ostatnie nie nadążały po prostu z przystosowaniem oprogramowania do nowych warunków prawnych — tłumaczy Tomasz Sokołowski.

Warto jednak zauważyć, że nie wszyscy duzi dostawcy potwierdzają tę opinię.

— Udział w rynku zyskujemy w ramach stopniowego, systematycznego rozwoju. Nie odnotowujemy skokowych wzrostów. Mali dostawcy mogą mieć problemy z dostosowywaniem swoich produktów do zmian wymaganych przez prawo, ale tak naprawdę, co się dzieje wśród naszych najmniejszych konkurentów, trudno powiedzieć — oponuje Jarosław Frączak, wiceprezes Wa-Pro.

Jedno jest pewne. Jak ktoś nie ma odpowiednio silnego zaplecza finansowego, to musi zrezygnować.

Cena już znana

— Sage kupiło Symfonię od Matrix.pl za 60 mln zł. Dość tanio, a to oznacza, że rentowność na tej linii produktowej była niska — uważa Zbigniew Rymarczyk.

W tym kontekście jako obiekt potencjalnego przejęcia w celu zdobycia bazy klientów wymienia się giełdową spółkę Simple. Ponadto wspomina się o wszystkich podmiotach, których udziałowcami są fundusze venture capital. Wiadomo, że Sage sondowało możliwość przejęcia BPSC, ale zrezygnowało, gdyż było zainteresowane produktem dla mniejszych firm. Jak zapewnia szef Tety — jego spółki takie rozmowy nie dotyczyły.

— Zasada działania funduszy venture capital polega na tym, że w perspektywie iluś tam lat wycofują się z inwestycji, sprzedając swoje udziały z zyskiem. Należy pamiętać, że jednym z celów upublicznienia Matrix.pl miało być wyjście ze spółki szwajcarskiego funduszu inwestycyjnego. Transakcja sprzedaży linii Symfonia może w tym kontekście zastąpić debiut giełdowy — zaznacza Marek Suszczyk.

Jego zdaniem, sprzedaż części Matrix.pl jest też znamienna pod innym względem.

— Ten ruch jest o tyle cenny, że po raz pierwszy wycenia jednego ze znaczących graczy — podkreśla Marek Suszczyk.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface