Czytasz dzięki

Rynek sztuki wciąż zaskakuje

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 20-11-2020, 15:09

Prace młodych artystów zawsze budziły nadzieje na największe zyski, ale w czasach rozchwiania rynków finansowych, zerowych stóp procentowych i pandemii, zaczynają być coraz chętniej kupowane również inne przedmioty kolekcjonerskie.

Coraz bardziej doceniana jest rzeźba. Największe wrażenie robi ubiegłoroczna sprzedaż zestawu 20 figur kroczących „Caminando” Magdaleny Abakanowicz i tegoroczna pięciu jej figur za 2,36 mln zł. Niektórych dziwić może wzrost zainteresowania socrealistyczną częścią twórczości Aliny Szapocznikow, o czym świadczy sprzedaż unikatowej, choć uszkodzonej rzeźby „Przyjaźń” z 1954 r. za ponad 2 mln zł. Socrealizm jako nurt sztuki, z którym związanych było wielu wybitnych artystów, został już jednak zrehabilitowany i dzisiaj traktowany jest jako jeden z jej historycznych nurtów, po którym pozostało wiele wybitnych prac.

Nie tylko klasycy

Olej Sandry Arabskiej „Bez tytułu”
Olej Sandry Arabskiej „Bez tytułu”
Obraz z 2020 r. był licytowany w SDA z 10 tys. zł do 32 tys. zł. Cena z opłatą aukcyjną wyniosła 37,76 tys. zł

Magdalena Abakanowicz zdominowała największe transakcje na aukcjach rzeźby i form przestrzennych w ubiegłym i tym roku, a Alina Szapocznikow miała swoje pięć minut już w 2016 r., kiedy młotek przybił 1,7 mln zł za ponad 160-centymetrową rzeźbę „Ptak” z charakterystycznym dla prac artystki z przełomu lat 50. i 60. odwróconym środkiem ciężkości.

Do wielkiej trójki dołączył Igor Mitoraj, którego torsy balansujące między klasycznym pięknem a destrukcją zachwycają nie od dziś, ale do ubiegłego roku nie osiągały bardzo wysokich cen. Zmienił to prawie 190-centymetrowy brąz – „Iniziazione” sprzedany za 885 tys. zł, a w tym roku najpierw monumentalny trawertyn „Całujący anioł”, za który młotek przybił w marcu 1,7 ,mln zł, co dało z opłatą aukcyjną ponad 2 mln zł a później sprzedaż „Ikarii” z kolekcji mBanku za 2,7 mln zł.

Abakanowicz, Szapocznikow, Mitoraj to trójka klasyków. Znajdują się jednak chętni na rzeźby także młodszych artystów, o czym świadczy zainteresowanie pracami Tomasza Górnickiego i Adama Arabskiego. Jak wynika z raportu Artinfo.pl, brąz pierwszego z artystów – „Demeter” zajmuje siódmą pozycję wśród największych transakcji w pierwszym półroczu 2020 r. zawartych na aukcjach sztuki młodej, na których – jak i na całym rynku – zainteresowanie skupia się głównie na malarstwie. Prace artysty znajdują jednak nabywców nie od dzisiaj. Od trzech lat tylko jedna nie znalazła chętnego, a jednak została sprzedana warunkowo. „Demeter” kupiono w tym roku za 31,86 tys. zł, a rzeźbę „Sting Love” za 25,96 tys. zł. Artysta szerszemu gronu znany jest też z przestrzeni publicznej. Nie jest też jedynym rzeźbiarzem w pierwszej dziesiątce. Chętnie kupowane są również brązy Adama Arabskiego z cyklu „Skorupy Pamięci” wyceniane przez rynek od 24 do 31,86 tys. zł, w więc jedna z nich zajmuje miejsce ex aequo z „Demeter” Tomasza Górnickiego.

Szlifowane skarby

Daniel Pawłowski, „Cathedra”
Daniel Pawłowski, „Cathedra”
Olej z przełomu lat 2018/2019 był licytowany ]w SDA z 10 tys. zł do 50 tys. zł. Cena z opłatą aukcyjną wyniosła 59 tys. zł.
Artinfo

Rekordy padają też na aukcjach specjalistycznych. Pod koniec 2019 r. za rekordowe 220 tys. zł, czyli 256,6 tys. zł z opłatą aukcyjną został kupiony platynowy naszyjnik art déco z brylantami w starym szlifie, a za 101 tys. zł, co z opłatą aukcyjną wyniosło 119,18 tys. zł, złoto-platynowe kolczyki art déco z dwoma brylantami w starym szlifie. Zainteresowanie kupnem biżuterii antykwarycznej zaczęło wzrastać w latach 90. wraz z organizowaniem pierwszych aukcji. Najbardziej poszukiwana była zachowana w kompletach stara biżuteria rodowa, tzw. garnitury, ale ich ceny już w pierwszej dekadzie XX w. przekraczała ceny najdroższych obrazów. Teraz chętnie kupowane są naszyjniki, kolczyki, bransoletki i stare zegarki. Jeden z zegarków biżuteryjnych z brylantami ze szwajcarskiej firmy Lumesa znalazł chętnego za 141,6 tys. zł.

Wysokie ceny nie zawsze wynikają z użytych materiałów, liczy się przede wszystkim precyzja wykonania i niepowtarzalność projektów. Na aukcjach najstarsze egzemplarze sięgają drugiej połowy XIX w., starsze można spotkać jedynie w muzeach. Od lat przedmiotem pożądania, co widać również po ostatnich cenach, jest biżuteria art déco. Ceniona jest też polska biżuteria z lat 30. wykonywana przez lwowskich złotników, którzy zaczęli stosować szlif o kątach i proporcjach zbliżonych do idealnego szlifu brylantowego prawie równocześnie z opracowaniem w Antwerpii nowoczesnego szlifu brylantowego przez Marcela Tolkovsky’ego. Są jednak rzadkością na rynku. Biżuteria antykwaryczna jest zawsze dobrą lokatą, jej cena nigdy nie spada, nie jest podatna na zawirowania polityczne i finansowe, ale nie jest tania. Nie każdy może sobie więc na nią pozwolić. Inaczej jest z młodą sztuką, która budzi emocje od lat.

Powrót do korzeni

Daniel Pawłowski, „Babel”
Daniel Pawłowski, „Babel”
Płótno z 2019 r. było licytowane w SDA z 20 tys. zł do 68 tys. zł. Cena z opłatą aukcyjną wyniosła 80,24 tys. zł.
Artinfo

W 2003 r. na aukcji młodego malarstwa, która towarzyszyła konkursowi „Obraz Roku”, prace Wilhelma Sasnala i Marcina Maciejowskiego były do kupienia po około 2 tys. zł. Pięć lat później tryptyk „Palące dziewczyny” Sasnala został sprzedany w Londynie za 457 tys. dolarów, czyli wtedy za około 1,5 mln zł. Robiło to wrażenie, mimo że wcześniej zostali sprzedani – słynni już szerszej publiczności dzięki wystawie w Zachęcie i Danielowi Olbrychskiemu – „Naziści” Piotra Uklańskiego, za 568 tys. funtów, czyli wówczas za około 2,7 mln zł – kwotę niewyobrażalną na polskim rynku. Wczoraj „Naziści” na 41 fotografiach pojawili się w Desie Unicum i zostali wylicytowani za 600 tys. zł, a zaledwie miesiąc wcześniej wrażenie robiła sprzedaż portretu „Afgan Girl” za 283,2 tys. zł.

Pierwsze aukcje młode sztuki, które zaczęły organizować Polswiss Art i Desa Unicum, działały jak magnes, zwłaszcza że licytacje rozpoczynano od 500 zł. Wielu kandydatów na kolekcjonerów wtedy jednak przepłaciło, wiele nazwisk z rynku aukcyjnego zniknęło, zniknęła też niepowtarzalna atmosfera licytacji na żywo, ale nie zniknęły nadzieje, choć ceny są coraz wyższe.

W tym roku prym wiedzie Sopocki Dom Aukcyjny. Obroty na jego ostatniej aukcji w pierwszym półroczu br. wyniosły prawie 460 mln zł. Średnia cena młotkowa wszystkich aukcji – jak wyliczyli autorzy raportu Artinfo – 2368 zł. W ubiegłym roku – po 20-procentowym wzroście było to 1851 zł. Wzrost można uznać za imponujący, gdyby nie pewne ale… Średnia cena na I Aukcji Sztuki Młodej wynosiła 2453 zł, a było to w połowie grudnia 2009 r. Jeżeli weźmie się pod uwagę wzrost inflacji i bogacenie się społeczeństwa, to sztuka młoda stanowi nadal pokusę inwestycyjną, zwłaszcza że w razie nietrafionych transakcji, traci się niewiele.

Nie oznacza to jednak, że nie się nie zmieniło. Na pierwszej aukcji, która się odbyła niemal 11 lat temu, za najdroższą pracę – akryl Jadwigi Sawickiej „Koszula”, młotek przybił 13 tys. zł, ale artystka nie należała do pokolenia młodych, a jej prace licytowane były już od lat.

Dzisiaj w pierwszej dziesiątce najbardziej pożądanych artystów jest Daniel Pawłowski, którego prace na każdej aukcji znajdują nabywców, a za najdroższą – „Babel” trzeba było zapłacić na pierwszej tegorocznej aukcji SDA 80,24 tys. zł. Okazja do kupienia kolejnej – „Corpus” – również robiącej wielkie wrażenie, będzie 28 listopada. Do najdroższych i najchętniej kupowanych artystek należy też Sandra Arabska, której urzekają nie tylko jej wielkoformatowe, finezyjne akty.

Sztuka w cyberprzestrzeni

Brąz Tomasza Górnickiego „Demeter”
Brąz Tomasza Górnickiego „Demeter”
Rzeźba była licytowany w Art in House z 15 tys. zł do 27 tys. zł. Cena z opłatą aukcyjną wyniosła 31,86 tys. zł.
Artinfo

Na rynku sztuki coraz większe znaczenie ma sprzedaż online. Wprawdzie rozwija się już od kilku lat, ale nabrała rozmachu w tym roku, na co duży wpływ miała pandemia. Autorzy Hiscox Online Art Trade Report 2020 przyznają, że być może nadszedł czas, w którym rynek sztuki wkroczy na stałe w technologie cyfrowe. Sotheby’s informował już o 131- procentowym wzroście sprzedaży online w ciągu pierwszych pięciu miesięcy bieżącego roku i 74-procentowym wzroście cen. Już w ubiegłym roku połowa klientów kupujących dzieła sztuki za ponad 100 tys. dolarów deklarowała w badaniu Hiscox Online Art Trade Report 2019, że kilka razy w tygodniu odwiedza miejsca, dające możliwość kupna dzieł sztuki online. Przy tak dużej liczbie organizowanych aukcji tylko w ten sposób można mieć pewność, że żadna okazja nie minie. Rynek polski ma znacznie mniejszą skalę, ale na za liczbą organizowanych aukcji trudno też nadążyć.

W technologie cyfrowe z impetem wkraczają również galerie i to nie tylko największe, ale również te mniejsze. Dzięki technologiom coraz skuteczniej mogą promować artystów, organizować okresowe wystawy sprzedażowe i zdobywać nowych klientów. Z internetu i mediów społecznościowych na większą skalę zaczęli korzystać też polscy artyści.

Sprzedaż online rośnie, jeżeli budowana jest na zaufaniu. Z ankiet przeprowadzanych na użytek Hiscox Online Art Trade Report wynika, że głównym czynnikiem powodzenia sprzedaży jest renoma platformy sprzedażowej, przejrzystość oferty, jawność cen i szczegółowy opis dzieł. W ubiegłym roku było to istotne dla 86 proc. kupujących, w tym roku już dla 96 proc., co może być istotną wskazówką dla wielu marszandów. Nie wszystkie galerie mają jednak tylko cel komercyjny. Coraz więcej firm promuje sztukę w swoich wnętrzach, pozwalając obcować z nią swoim pracownikom i klientom biznesowym. Z czasem wiele z nich otwiera się na zwiedzających z zewnątrz, a w związku z pandemią, robi to w sieci. Na cyberspacer można się też udać do niejednego muzeum, które korzysta z możliwości jakie dają nowe technologie.

KOMENTARZ EKSPERTA
Luksusowe apartamenty – bezpieczna inwestycja na niepewne czasy
JEROEN VAN DER TOOLEN
Dyrektor zarządzający Ghelamco na Europę Środkowo-Wschodnią
Luksusowe apartamenty – bezpieczna inwestycja na niepewne czasy
Wśród nieruchomości luksusowych znajdziemy obiekty, które ze względu na swoją niepowtarzalność i wartość artystyczną można śmiało porównać do dzieła sztuki. Znakomitym przykładem są tutaj kamienice Foksal 13/15. Zrewitalizowana, zabytkowa materia XIX-wiecznych kamienic przystosowana została do najwyższych, współczesnych standardów. Mieszkańcy mają tu do swojej dyspozycji własne SPA, salę fitness, siłownię, strefę relaksu, garaż podziemny, tarasy na dachu , usługi concierge, a nawet apartamenty gościnne. Te wszystkie udogodnienia jeszcze bardziej zyskują na znaczeniu teraz, w czasie pandemii i lockdownu, kiedy można z nich korzystać bez przekraczania progu budynku. Aktualne preferencje klientów zmieniły się właśnie w kierunku takich inwestycji – zapewniających intymność, bezpieczeństwo i szereg usług na miejscu.
Tego rodzaju nieruchomości to atrakcyjna inwestycja na niepewne czasy, która w dobie wysokiej inflacji i niskich stóp procentowych pozwoli utrzymać wartość majątku, a długoterminowo można na niej też dużo zyskać. Ten segment rynku rządzi się innymi prawami niż mieszkania tradycyjne i jest zdecydowanie mniej podatny na wahania koniunktury – zarówno pod kątem cen, jak i popytu i podaży.
Stabilność rynku nieruchomości luksusowych jest jego przewagą nad innymi formami inwestowania. Mimo spowolnienia gospodarczego, wywołanego trwającą pandemią, ceny w sektorze premium wzrosły średnio o 9% w porównaniu do analogicznego okresu w roku poprzednim. Ceny apartamentów z najwyższej półki rosną powoli, ale systematycznie, dzięki czemu nie są podatne na spekulacje, a w czasach kryzysu nie ma również zagrożenia spadkami ich wartości. Jak pokazują analizy ostatnia dekada na stołecznym rynku nieruchomości luksusowych przynosiła stałe wzrosty. Według danych JLL w ostatnich latach utrzymywały się one na poziomie od 6% do ponad 10% rocznie.
Na korzyść inwestowania na polskim rynku nieruchomości luksusowych przemawiają również stosunkowo niewysokie ceny. W porównaniu do analogicznej oferty w Berlinie (średnio 9 tys. euro), Paryżu (15 tys. euro), czy Londynie (ponad 17 tys.), rynek warszawski prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Przykładowo, metr kwadratowy na Foksal 13/15 kosztuje od 5,5 do 8,8 tys. euro, a w naszej drugiej inwestycji z tego segmentu – Flisac Powiśle – ceny są na poziomie 4,7 – 8,8 tys. euro za mkw.
Niezależnie od obecnych okoliczności związanych z pandemią COVID-19 nieruchomości luksusowe są pewną ochroną kapitału, a długoterminowo mają realny potencjał, by zyskiwać na wartości.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane