Rynki finansowe wpędziły ludzi w biedę

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 16-02-2010, 00:00

Skutki globalnych zawirowań nigdzie nie były tak bolesne dla mas, jak w naszym regionie Europy.

Kryzys zwiększył sferę ubóstwa w regionie o 11 mln osób – szacuje Bank Światowy

Skutki globalnych zawirowań nigdzie nie były tak bolesne dla mas, jak w naszym regionie Europy.

Kryzys zwiększa obszar ubóstwa w Europie Środkowej i Wschodniej — alarmuje Bank Światowy (BŚ). W minionym roku odsetek osób zarabiających mniej niż 2,5 USD dziennie wzrósł z 7,1 proc. do 7,8 proc.

— Szacujemy, że kryzys w regionie wpędził 11 mln ludzi w obszar ubóstwa — o tyle według najnowszych obliczeń większa będzie populacja osób ubogich w porównaniu z naszymi szacunkami tuż przed rozpoczęciem kryzysu. Ponadto o 25 mln osób powiększy się grupa osób narażonych na ubóstwo — mówi Luca Barbone, główny ekonomista Banku Światowego dla regionu, jeden z autorów raportu "Kryzys uderza w domy".

Kraina szans i strat

Według szacunków BŚ sporządzanych przed załamaniem, zarówno liczba osób ubogich, jak i zagrożonych ubóstwem miała wyraźnie spadać. Kryzys — wywołany na dalekim amerykańskim rynku kredytowym — sprawił jednak, że grono ubogich w 2009 r. się mocno powiększyło, a w 2010 r. pozostanie na zbliżonym poziomie. Tak mocnego ciosu nie przeżyły gospodarstwa domowe w żadnej innej części świata.

— Kryzys uderzył w region mocniej niż gdzie indziej i wygląda na to, że zostanie tu na dłużej. Szanse, jakie dotąd dawał inwestorom region, w czasie kryzysu stały się źródłem ryzyka. Ten paradoks powinien być lekcją dla polityków i regulatorów na najbliższe lata — uważa Luca Barbone.

Raport BŚ zwraca uwagę na to, że kryzys dostawał się do gospodarstw domowych w naszym regionie różnymi kanałami. Część krajów — Turcja, Węgry, Łotwa, Ukraina i Kazachstan — ucierpiały na globalnych zawirowaniach natychmiast po upadku Lehman Brothers z powodu odcięcia od finansowania z międzynarodowych rynków finansowych. Inne gospodarki — Rosja, Azerbejdżan i ponownie Ukraina — zostały dotknięte spadkiem cen surowców. Większość krajów najbardziej dotknął jednak spadek eksportu, spowodowany recesją w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych.

— W niektórych krajach wiele tych problemów się na siebie nakładało. Dlatego w najgorszej sytuacji są te państwa, które wchodziły w kryzys z nierównowagą: z problemami fiskalnymi, z brakiem dywersyfikacji gospodarki, ze słabym sektorem finansowym — tłumaczy Luca Barbone.

Polski wzór

Na szczęście ekonomiści BŚ uważają, że mieszkańcy Europy Środkowej i Wschodniej najgorsze mają już za sobą. Firmy widzą już pewną poprawę, więc prędzej czy później wyciągną na powierzchnię także konsumentów.

— Mówi się o ekonomii, że jest ponurą nauką, ale ja jestem dobrej myśli i naprawdę wierzę, że są powody do optymizmu. Nawet w stosunku do 2010 r. Większość gospodarek regionu pokazuje już sygnały odbicia. To pozwala sądzić, że wzrost stopy ubóstwa w społeczeństwie będzie stopniowo zwalniał — mówi Luca Barbone.

Podkreśla jednak, że optymizm nie oznacza euforii.

— W wielu krajach "dobre czasy" wysokiego wzrostu, łatwych kredytów i potężnego finansowania zewnętrznego prędko nie wrócą — mówi ekonomista.

Jego zdaniem, oznacza to, że gospodarstwa domowe i rządzący muszą w większym stopniu opierać się na własnych oszczędnościach oraz przełknąć brak podwyżek płac i emerytur w najbliższych kwartałach. Według Luki Barbone, odpowiednia polityka gospodarcza może ten trudny okres skrócić.

— Obszar biedy rośnie, bo nie zadziałały programy publiczne, zwłaszcza ochrony socjalnej, a regulacje nie nadążały za rozwojem sektora finansowego. Jeśli rządy skorygują te błędy i uporają się z niedoborem finansowania zewnętrznego, będą w stanie redukować ubóstwo i wzmacniać rozwój klasy średniej — twierdzi Luca Barbone.

Ekonomista BŚ zwraca uwagę, że dobry przykład daje Polska, choć nie powinna osiadać na laurach.

— Polska jako jedyny kraj uniknęła w 2009 r. recesji, ponieważ w przeszłości prowadziła skuteczną i profesjonalną politykę fiskalną oraz potrafiła skorzystać na integracji z UE. Teraz jest czas, żeby zastanowić się nad niedociągnięciami i opracować plan na przyszłość — mówi Luca Barbone.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu