Rynki hurtowe to spóźniony pomysł

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 13-07-1999, 00:00

Rynki hurtowe to spóźniony pomysł

W ostatnim okresie powstaje coraz więcej rynków hurtowych. Docelowo takie instytucje mają zaistnieć w każdym dużym mieście; mają one spełniać rolę centrów zajmujących się dystrybucją towarów pochodzenia rolno-spożywczego. Dodatkowo większość z nich będzie (lub jest) wzbogacona o centra logistyczno-dystrybucyjne, regionalne platformy dystrybucyjne czy magazyny, służby celne, fitosanitarne, weterynaryjne i standaryzacyjne.

WIELU FACHOWCÓW blisko związanych z rynkami towarowymi twierdzi, że powstawanie obecnie w kraju rynków hurtowych jest posunięciem mocno spóźnionym. Masowe otwieranie takich instytucji miało sens, ale kilka lat temu. W sytuacji gdy polski rynek towarowy staje się coraz bardziej zdominowany przez podaż, trudno będzie nowym podmiotom pośredniczącym zaistnieć na trwałe w świadomości klientów.

O TYM, ŻE otwieranie na szeroką skalę rynków hurtowych jest posunięciem niefortunnym, dobitnie przekonuje obecna sytuacja na giełdach towarowych — instytucjach mających w końcu sporo wspólnego z rynkami hurtowymi. W największych miastach kraju od dobrych kilku lat działają giełdy towarowe, których podstawową funkcją, podobnie jak rynków hurtowych, jest pośredniczenie w sprzedaży towarów (najczęściej pochodzenia rolno-spożywczego), ale bez fizycznej ich obecności. Jednak kondycja wielu z tych giełd w ostatnim okresie wyraźnie się pogorszyła. Przekonują o tym dane statystyczne. Jeszcze trzy lata temu w kraju mieliśmy ponad trzydzieści giełd towarowych. Obecnie pozostało tylko kilka tych, które liczą się na rynku. To nie wszystko. Niektórzy specjaliści od giełd są zdania, że rynek giełdowy powinien wykrystalizować się na dobre w najbliższym okresie. Wówczas w Polsce pozostaną dwie, najwyżej trzy giełdy.

TAKA SELEKCJA jest z pewnością wynikiem ogólnej atmosfery panującej w rolnictwie. Wysoka podaż towarów, niskie ich ceny i w konsekwencji kłopoty ze zbytem, to najkrótsza charakterystyka sytuacji, jaka od dłuższego czasu istnieje na tym rynku. Od ubiegłego roku trwa akcja Agencji Rynku Rolnego mająca na celu zagospodarowanie nadmiaru wyprodukowanego zboża oraz mięsa. Zarówno nasz rynek, jak również krajów Unii Europejskiej, jest najzwyczajniej zapchany artykułami rolno-spożywczymi. Na domiar złego w Rosji i pozostałych krajach byłego Związku Radzieckiego panuje zastój w handlu tymi produktami.

W SYTUACJI, gdy aż roi się od instytucji zajmujących się pośredniczeniem w obrocie produktami rolno-spożywczymi, trudno będzie zrealizować plany uruchomienia całej sieci rynków hurtowych. Z pewnością największe szanse na zaistnienie mają rynki usytuowane w pobliżu dużych aglomeracji miejskich. Potwierdzeniem tego jest rynek poznański, który funkcjonuje bez zarzutu. Jednak nie musi to być regułą, czego przykładem jest instytucja o tym samym profilu, działająca we Wrocławiu. Od momentu uruchomienia właściwie nie może się ona rozwinąć.

STWORZENIE rynku hurtowego z całą jego infrastrukturą wymaga jeszcze, poza czasem, wyłożenia sporych funduszy, co wymusza finansowanie tych inwestycji w całości lub w dużej części przez banki i Skarb Państwa. Kredyt Bank, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz Bank Światowy to najchętniej udzielający na ten cel pożyczki.

JAK PRZYJMĄ SIĘ nowo tworzone rynki, pokażą najbliższe lata. Na pewno jednak obecna sytuacja nie jest korzystna do uruchamiania takich instytucji. Towaru i jego oferentów na rynku bowiem nie brakuje, brakuje natomiast jego odbiorców, a więc najważniejszego elementu tego mechanizmu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rynki hurtowe to spóźniony pomysł