Rynki w Europie poddały się złym nastrojom

WST
opublikowano: 2008-05-20 12:22

Wtorek przyniósł znaczne pogorszenie koniunktury na światowych giełdach. Po porannych spadkach na azjatyckich parkietach, chiński indeks CSI 300 opadł o ponad 5 proc., do korekty dołączyły największe rynki na Starym Kontynencie.

Powodów wyprzedaży można doszukiwać się w kilku czynnikach. Pierwszym są rekordowo wysokie ceny ropy budzące obawy o przyszłe wyniki spółek. Drugim, komentarze analityków twierdzących, że kryzys w sektorze finansowym wcale się jeszcze nie skończył.

Swoją rękę do przeceny dołożyły też banki inwestycyjne Citigroup i Credit Swiss Group obniżając prognozy zysków dla firm brokerskich i oceny inwestycyjne dla wielu developerów. Cios przyszedł też ze strony danych makro. Zaufanie niemieckich analityków i inwestorów instytucjonalnych ZEW było w maju gorsze niż zakładały prognozy spadając do minus 41,4 pkt z minus 40,7 pkt w kwietniu.

Rosnące koszty paliw uderzyły dzisiaj w notowania akcji przewoźników lotniczych. Po kreską handluje się m.in. walorami Air France – KLM Group i Ryanair Holdings.

Powodów do zadowolenie nie mają udziałowcy australijskiego giganta finansowego Macquaire Group. Przy okazji publikacji półrocznego raportu, władze spółki poinformowały, że powtórzenie ubiegłorocznego wyniku netto będzie w obecnych warunkach „prawdziwym wyzwaniem”.

Presji sprzedających poddały się akcje Nordea Bank. To pokłosie raportu analityków Deutsche Banku, którzy obniżyli rekomendację dla największego nordyckiego banku z „trzymaj” do „sprzedaj”. Identyczne zalecenie swoim klientom zasugerowali specjaliści z UBS w stosunku do walorów EADS, lidera europejskiego sektora lotniczo-zbrojeniowego.

W przeciwnym kierunku podążają notowania Marks & Spencer, największego brytyjskiego detalisty odzieżowego. Jego roczny zysk wzrósł o 25 proc. do najwyższego poziomu od ponad dekady. Spółce pomogło przebudowanie sklepów i dodanie placówek sprzedających żywność i odzież kobiecą, które nadal cieszą się niesłabnącym powodzeniem.