Rynkiem miedzi rządzi kasa, a nie miedź

ONO
opublikowano: 2011-10-28 13:39

Jak przewidzieć cenę miedzi w przyszłości? Niełatwo. To główny wniosek z wykładu Grzegorza Laskowskiego, eksperta KGHM, w trakcie naszej konferencji w Serocku.

Kiedyś było wszystko jasne. Cykl koniunkturalny na rynku miedzi trwał 10 lat, a poziom zapasów metalu na londyńskiej LME pokazywał kierunek dla kursu surowca. Od upadku Lehman Brothers wszystkie podręcznikowe teorie można wrzucić do kosza. Wszystko przez zalanie rynku gotówką i dominujące znaczenie Chin, którzy są w stanie w rok postawić nową hutę.

- Przez lata była widoczna negatywna korelacja między poziomem zapasów w Londynie, a ceną miedzi. Teraz na rynku rządzi kasa i Chiny, przez co korelacja ta praktycznie znikła. Pojawiła się nowa, pozytywna korelacja – między rynkiem akcji a ceną miedzi – zauważa Laskowski.

Przypomina też, że we wrześniu z rynku towarowego odpłynęło 10 mld USD, co było największym miesięczny odpływ w historii. Wszystko przez awersję do ryzyka. Czy ceny surowców są skazane na spadek?

- Są trzy główne ryzyka na rynku surowców: twarde lądowanie Chin, recesja w USA i rozpad strefy euro. Jeśli żadne z tych ryzyk się nie zrealizuje, surowce mogą zyskiwać na wartości. W przeciwnym wypadku, dno może być jeszcze przed nami – prognozuje ekspert KGHM.

Pozostaje jednak optymistą co do ceny miedzi i akcji swojej spółki. Przypomina przy tym, że marża lubińskiego giganta sięgają 150 proc. „Chyba tylko biznes narkotykowy może jej dorównać”.

Przypomina też ankietę przeprowadzoną przez analityków w trakcie niedawnego spotkania LME Week „Na którym metalu chciałbyś zająć długą pozycję w najbliższych 12 miesiącach?”. Najwięcej, bo 40 proc. postawiło na miedź. Ale na pytanie o krótką pozycję najwięcej, bo 30 proc. postawiło na …miedź. I bądź tu mądry.

Relacja na żywo z konferencji w Serocku TUTAJ>>