Ryszard Petru odchodzi z PKO BP

Eugeniusz Twaróg
19-05-2011, 00:00

Bank i właściciel obiecali Ryszardowi Petru miejsce w zarządzie, ale słowa nie dotrzymali.

Krótka przygoda znanego ekonomisty z największym polskim bankiem

Bank i właściciel obiecali Ryszardowi Petru miejsce w zarządzie, ale słowa nie dotrzymali.

Pół roku temu rynek zelektryzowała informacja, że Ryszard Petru zaczyna pracę w PKO BP. Emocje brały się nie tylko stąd, że chodziło o transfer jednego z najbardziej rozpoznawalnych ekonomistów z prywatnego BRE Banku do — bądź co bądź — państwowego banku. Ryszard Petru szedł do PKO BP, żeby wejść do zarządu. Nie wszedł. Dlatego rzucił papierami.

List intencyjny

Z naszych informacji wynika, że kiedy w ubiegłym roku Ryszard Petru zmieniał pracę, podpisał z nowym pracodawcą list intencyjny, w którym bank zobowiązał się zarekomendować go do stanowiska w zarządzie. Posadę w kierownictwie miał mu podobno obiecać również Aleksander Grad, minister skarbu. W grudniu 2010 r. wydawało się, że ekonomista lada chwila się nim znajdzie. Rada nadzorcza PKO BP dwukrotnie próbowała wprowadzić do porządku obrad punkt dotyczący poszerzenia składu zarządu o Ryszarda Petru. Jednak nigdy nie doszło do głosowania. Dlaczego? Z banku i ministerstwa zaczęły docierać głosy, że ktoś stopuje kandydaturę Ryszarda Petru. Najgłośniej kolportowano pogłoskę, że rządowi nie w smak powiązania kandydata z Leszkiem Balcerowiczem, którego w przeszłości był asystentem.

— Powody mogły być różne. PKO BP słynie z rozmaitych gierek prowadzonych wewnątrz banku. Wejście Petru wzmocniłoby pozycję Zbigniewa Jagiełły, gdyż to on chciał go ściągnąć do zarządu. Ale może być i tak, że ktoś zmył Gradowi głowę, że popiera wroga rządu i dlatego zmienił zdanie — mówi anonimowo osoba zbliżona do banku.

Po tym, jak rada nadzorcza nie przegłosowała poszerzenia zarządu, resort skarbu tłumaczył podobno, że to pomyłka, nieporozumienie, że wszystko naprawi się w marcu przy okazji wyborów do zarządu nowej kadencji. Mijały kolejne tygodnie, a rada wciąż nie mogła przyjąć decyzji o powiększeniu liczby prezesów banku.

Bank nie może

W grafiku miała zresztą ważniejsze sprawy: zebranie ofert od zainteresowanych pracą w zarządzie PKO BP i przesłuchanie kandydatów. Wydawało się zresztą, że Ryszard Petru odpuścił sobie walkę po stołek w kierownictwie banku, ukontentowany specjalnie stworzoną dla niego posadą dyrektora zarządzającego odpowiedzialnego za prognozy ekonomiczne oraz relacje inwestorskie.

To były pozory. Ryszard Petru wciąż naciskał: i na bank, i na resort, by wywiązały się ze złożonych obietnic. Odchodząc z BRE Banku zostawił lepiej płatną posadę i liczył, że transfer będzie dla niego wiązał się z awansem. Kiedy zdał sobie sprawę, że nic nie wskóra, że jego kandydatura jest nie do przeforsowania, rzucił papiery.

PKO BP potwierdza, że Ryszard Petru złożył wniosek o rozwiązanie umowy i od dzisiaj przestaje pełnić funkcję. Na nasze pytanie, czy bank przyobiecał mu posadę w zarządzie, otrzymaliśmy odpowiedź: "List intencyjny nie jest dokumentem, w którym bank może zobowiązać się do rekomendowania radzie nadzorczej określonych kandydatów do zarządu".

Ryszard Petru odmówił nam komentarza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ryszard Petru odchodzi z PKO BP